- Cieszę się i odczuwam ulgę z tego powodu, że prezydent (Duda) po naciskach ze strony społeczeństwa obywatelskiego wykonał ten krok - powiedział szef austriackiego rządu.

 

Jak zastrzegł, "problem nadal istnieje". - Polska i Węgry to dwa kraje, które wykazują niewielką gotowość do przestrzegania europejskich reguł - wyjaśnił socjaldemokratyczny polityk dodając, że oba wymienione kraje "całkowicie się uchylają" od udziału w podziale uchodźców.

 

- Uważam, że (ta sytuacja) jest na dłuższą metę nie do utrzymania - zaznaczył Kern.

 

"Nie należy mieć nadmiernych nadziei"

 

- Nie można też zaakceptować mówienia o istnieniu w Europie nieliberalnej demokracji czy nieliberalnego modelu społeczeństwa. To sprzeczność sama w sobie. Demokracja zawsze musi się opierać na liberalizmie i pluralizmie. Mamy w domu podpalaczy. Cieszę się, że Komisja Europejska powiedziała w tym miejscu zdecydowane nie - powiedział kanclerz Austrii.

 

Zastanawiając się nad możliwymi scenariuszami na przyszłość, Kern oświadczył, że widzi tylko dwa rozwiązania.

 

- Albo te reżimy czy rządy przegrają w wyborach - wtedy problem sam się rozwiąże. Biorąc jednak pod uwagę to, co dzieje się z opozycją i z wolnością prasy, nie należy jednak mieć nadmiernych nadziei. Wtedy powstaje pytanie: Jak skłonić te kraje do zmiany stanowiska, by włączyły się znów do wspólnej europejskiej polityki. Całkowicie podzielam opinię szefa SPD Martina Schulza: D-Day (dniem rozpoczęcia operacji) stanie się następny budżet. Kto nie przestrzega reguł, ten nie może dostawać netto 14 mld czy 6 mld euro jak Polska i Węgry. Niemcy i Austriacy nie będą w tym uczestniczyć - zapowiedział Kern.

 

Opowiedział się za zakończeniem rozmów akcesyjnych z Turcją

 

Szef austriackiego rządu skrytykował redukowanie w przeszłości Europy do "rynków i finansowych bilansów". - Musimy powrócić do Europy ludzi. Uważam za bardzo ważny rozwój wymiaru socjalnego Unii - powiedział. - Musimy zapobiec dumpingowi płacowemu i socjalnemu - dodał.

 

Kern opowiedział się za zakończeniem rozmów akcesyjnych z Turcją. - Mówiłem już zeszłego lata, że kontynuacja rozmów akcesyjnych nie ma sensu - podkreślił. Jego zdaniem Turcja przekroczyła "wszystkie czerwone linie". Przypomniał, że UE przekazała władzom w Ankarze ponad 3 mld euro pomocy akcesyjnej. - Nie możemy płacić na tworzenie praworządnych struktur i obserwować, że w rzeczywistości dzieje się coś wręcz przeciwnego. Tego nie da się wytłumaczyć niemieckim i austriackim podatnikom - powiedział Kern w rozmowie z "FAZ".

 

PAP