Francja chce odsiewać migrantów w Libii. Aby nie dopuścić do ryzyka podczas przeprawy przez Morze Śródziemne

Świat
Francja chce odsiewać migrantów w Libii. Aby nie dopuścić do ryzyka podczas przeprawy przez Morze Śródziemne
PAP/EPA/Carlos Barba
Migranci z regionu subsaharyjskiego Afryki uratowani w niedziele 23 lipca przez hiszpański statek ratunkowy w porcie w Almerii na południu Hiszpanii. W sumie w dwóch łodziach płynęły do Europy 44 osoby.

Prezydent Emmanuel Macron zapowiedział w czwartek, że Francja utworzy w Libii tzw. hotspoty - ośrodki rejestracji dla migrantów ubiegających się o azyl w Europie. Dodał, że liczy, iż proces ten rozpocznie się jeszcze "tego lata". Francuskie władze chcą od razu na miejscu eliminować ludzi, którzy na pewno nie dostaną azylu, aby nie narażać ich na "szalone ryzyko" podczas przeprawy przez morze.

- Liczę, że stanie się to jeszcze tego lata z Europą lub bez niej - powiedział Macron, który wizytował ośrodek dla uchodźców w Orleanie.

 

Wstępna rejestracja imigrantów

 

Prezydent Francji podkreślił, że celem zorganizowania w Libii ośrodków rejestracji migrantów jest umożliwienie wstępnego rozpatrywania wniosków zamiast "pozwalania ryzykującym życie ludziom na podróż przez Morze Śródziemne".

 

- Chcę wysłać do hotspotów we Włoszech misje OFPRA (francuski urząd ds. ochrony uchodźców i bezpaństwowców) i jestem gotowy na wysłanie ich do Libii - powiedział Macron.

 

Poinformował też, że "w Libii od 800 tys. do miliona ludzi żyje w obozach, w hangarach". Kolejny raz podkreślił również konieczność "stabilizacji sytuacji w Libii".

 

Francja naciska na zawieszenie broni i wybory

 

Jednym z priorytetów Macrona jest rozwiązanie kryzysu w tym kraju. We wtorek francuski prezydent zorganizował spotkanie premiera Libii Fajiza Mustafy as-Saradża i zbuntowanego generała Chalify Haftara. Podczas rozmów zobowiązali się oni do warunkowego zawieszenia broni i porozumieli się w sprawie zorganizowania wyborów na wiosnę.

 

Po spotkaniu francuski prezydent podkreślił kluczową rolę Libii i pokoju w tym kraju zarówno dla złagodzenia zagrożenia terrorystycznego, jak zmniejszenia napływu migrantów do Europy.

 

Libia, kraj bogaty w ropę naftową, jest ogarnięta chaosem od upadku reżimu Muammara Kadafiego, obalonego w 2011 roku w następstwie rebelii wspartej przez interwencję militarną prowadzoną przez Francję, Wielką Brytanię i Stany Zjednoczone.

 

Rząd uznał świat, ale w kraju chaos

 

Od marca 2016 roku w Trypolisie działa rząd jedności narodowej uznawany przez społeczność międzynarodową, jednak większa część Libii jest nadal pogrążona w chaosie. Zbuntowany generał Haftar jest dowódcą samozwańczej Libijskiej Armii Narodowej (ANL), która stopniowo zdobywała kolejne obszary w południowej i wschodniej części Libii.

 

W połowie lipca Macron odbył w Trieście spotkanie z kanclerz Niemiec Angelą Merkel i premierem Włoch Paolo Gentilonim. Francuski prezydent ocenił wówczas, że w ramach pomocy dla Włoch w związku z presją migracyjną na ten kraj, "Francja nie zawsze robiła to, co do niej należało" i zapowiedział intensyfikację działań.

 

Zastrzegł wówczas, że w kwestii masowej migracji należy połączyć "humanitaryzm" wobec uchodźców ze "skutecznością" oraz wyraźnie odróżniać ubiegających się o azyl od imigrantów ekonomicznych.

 

polsatnews.pl

hlk/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze