- Nasza oficjalna reakcja powinna nastąpić w ślad za ustawą, kiedy już ona wejdzie w życie - zastrzegł Kosaczow, komentując uchwalenie sankcji przez Izbę Reprezentantów Kongresu USA. Zauważył następnie, że nie ma wątpliwości, iż tak właśnie się stanie. Reakcja Rosji na sankcje - dodał - powinna być "nie symetryczna, ale bolesna dla Amerykanów".

 

- Sądząc po tym, że głosowanie w Izbie Reprezentantów nad pakietem sankcji wobec Rosji, Iranu i Korei Północnej było jednolite, to nie tylko nie będzie przełomu, ale i normalizacji (w stosunkach z USA – red.) - ocenił Kosaczow w komentarzu zamieszczonym na Facebooku. Jego zdaniem "nieuchronna staje się dalsza degradacja współpracy dwustronnej, choć wydawałoby się, że to już niemożliwe".

 

"Waszyngton jest źródłem zagrożenia"

 

- To, co się odbywa, nie mieści się w ramach zdrowego rozsądku. Autorzy i sponsorzy tego projektu ustawy czynią bardzo poważny krok w kierunku zniszczenia perspektyw normalizacji stosunków z Rosją - powiedział wiceszef MSZ Siergiej Riabkow. Ocenił rezultat wtorkowego głosowania w Izbie Reprezentantów Kongresu USA jako przewidywalny. Jego zdaniem "dość szybko" projekt ustawy o sankcjach przejdzie teraz przez niezbędne procedury w Senacie.

 

Riabkow zauważył, że Rosja "dziesiątki razy mówiła o tym", iż sankcje przeciwko niej "nie pozostaną bez odpowiedzi". Przyjęcie ustawy o sankcjach określił jako świadomy wybór wrogów Rosji w Stanach Zjednoczonych.

 

- Tak też będziemy wobec tego oceniać dzisiejszą Amerykę. Waszyngton jest źródłem zagrożenia. Należy to rozumieć i działać (...) w sposób zrównoważony, rozsądny i spokojny - oświadczył. - Nie poddajemy się emocjom. Będziemy pracować nad poszukiwaniem sposobów, by iść dalej - zapewnił.

 

Wiceszef MSZ zapowiedział, że Rosja będzie "uparcie i konsekwentnie szukać form dążenia do kompromisu" w kwestiach, które są ważne dla obu stron. Wymienił wśród nich walkę z terroryzmem i rozprzestrzenianiem broni masowego rażenia. - Tematów jest wiele i jesteśmy gotowi do takiej współpracy - zadeklarował Riabkow.

 

PAP