Jako bezpośrednią przyczynę zgonu wskazano niewydolność wielonarządową wywołaną chorobą nowotworową w zaawansowanym stadium.

 

Liu Xiaobo zmarł na skutek zaawansowanego raka wątroby podczas odbywania kary 11 lat więzienia za działalność opozycyjną. O jego uwolnienie i zezwolenie mu na wyjazd za granicę na leczenie apelowało do Pekinu wiele zachodnich państw i organizacji praw człowieka, jednak władze Chin nie wydały na to zgody.

 

Xiaobo stał się symbolem walki o demokrację. Nie wiadomo, co stało się z jego żoną - podali agencji EFE chińscy obrońcy praw człowieka.

 

Prawnicy, obrońcy praw człowieka

 

Pisarz Ye Du (pseudonim), którego policja zatrzymała przed udziałem w uroczystości upamiętniającej zmarłego, powiedział, że komunistyczne władze usiłują uniemożliwić działania upamiętniające, obawiając się, że mogą się one przerodzić w protesty przeciwko partyjnej dyktaturze.

 

Wśród aresztowanych znaleźli się prawnicy - obrońcy praw człowieka i działacze, m.in. Wei Xiaobing, He Lin, Liu Guangxiao, Wang Meiju i Li Shujia, którzy uczestniczyli w uroczystości w Kantonie. Jiang Jianjun natomiast został aresztowany w Dalianie, gdzie rodzina zmarłego powierzyła jego prochy morzu. Dong Wenzheng i jeszcze jedna osoba z Szanghaju zaginęły. Natomiast prawnik Mo Shaoping i dysydent Jiang Qisheng, którzy uczestniczyli w uroczystości w Pekinie, zostali przesłuchani przez policję.

 

Żona Xiaobo w areszcie domowym

 

Wdowa po zmarłym nobliście, poetka Liu Xia została w 2010 roku osadzona w areszcie domowym w Pekinie, mimo że nie skazano jej za żadne przestępstwo. Jej areszt jest uchylany bardzo rzadko i niemal nigdy nie wolno jej przyjmować wizyt. Ostatni raz widziano ją 10 dni temu, na pogrzebie męża.

 

- Nikt nie wie, gdzie się podziała od tego dnia, nie mamy też kontaktu z jej bratem Liu Hui - powiedział zaprzyjaźniony z rodzina Liu działacz Hu Jia.

 

Chińskie władze twierdzą, że Liu Xia jest wolna, ale według relacji przyjaciół, zamieszczonej na portalu SkyNews, kiedy próbowali złożyć jej wizytę w jej mieszkaniu w Pekinie, zostali otoczeni przez agentów bezpieczeństwa, którzy kazali im "się wynosić" i poturbowali towarzyszącego im kamerzystę.

 

"Działalność wywrotowa" i 11 lat więzienia

 

61-letni Liu był wielokrotnie zatrzymywany i więziony za działania na rzecz praw człowieka i demokracji w swym kraju, był też jednym z przywódców prodemokratycznych protestów na placu Tiananmen w Pekinie w 1989 roku oraz głośnym krytykiem Komunistycznej Partii Chin.

 

W 2009 roku został skazany na 11 lat więzienia za "działalnością wywrotową" w związku z przygotowaną przez niego petycją "Karta 08", wzywającą do zniesienia w Chinach jednopartyjnego systemu politycznego. Rok później otrzymał pokojowego Nobla "za długą walkę bez przemocy na rzecz podstawowych praw w Chinach".

 

Chiński rząd nazywa Liu "przestępcą", a wyróżnienie go Nagrodą Nobla uznał za ingerencję w sprawy wewnętrzne Chin.

 

PAP