- Podjęliśmy z Rosją niezbędne kroki, podpisy zostały złożone, mam nadzieję, że z Bożą pomocą ujrzymy S-400 w naszym kraju. I będziemy je wspólnie produkować - powiedział Erdogan na posiedzeniu frakcji parlamentarnej swojej rządzącej Partii Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP).

 

Dodał, że każde państwo szuka możliwości zagwarantowania swego bezpieczeństwa narodowego i powinno to czynić.

 

Agencja Interfax pisze, że wcześniej szef rosyjskiego państwowego konglomeratu zbrojeniowego Rostiech Siergiej Czemiezow powiedział dziennikarzom, że możliwy kontrakt nie przewiduje produkcji S-400 na terenie Turcji.

 

Ta sama agencja przypomina, że w wcześniej w lipcu pojawiły się doniesienia prasowe, że Turcja może kupić systemy przeciwlotnicze i przeciwrakietowe S-400 za 2,5 mld dolarów.


"Nie komentujemy"

 

Kreml nie skomentował informacji o podpisaniu przez Moskwę i Ankarę dokumentu ws. dostaw do Turcji systemów S-400. - Nie komentujemy - oznajmił krótko rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow indagowany przez agencję RIA Nowosti.

 

S-400 Triumf (w kodzie NATO - SA-21 Growler) stanowi zmodyfikowaną wersję systemu S-300PMU (w kodzie NATO - SA-10C). Według źródeł rosyjskich S-400 jest w stanie niszczyć samoloty i pociski manewrujące na odległość do 400 kilometrów, a cele balistyczne o prędkości do 4,8 km/s - na dystansie do 60 kilometrów.

 

Media piszą, że Pentagon już wcześniej wyraził zaniepokojenie chęcią zakupu przez Ankarę rosyjskich systemów. Zdaniem Pentagonu Turcja, która jest członkiem NATO, powinna wytłumaczyć się ze swojego zamiaru zakupu rosyjskich systemów rakietowych.

 

Prezydent Turcji z kolei zaznaczył, że nie rozumie niepokoju Waszyngtonu, gdyż każde państwo powinno podejmować kroki dla zapewnienia swego bezpieczeństwa.

 

- Grecja korzysta z (rosyjskich) systemów S-300 i USA nie są zaniepokojone. Dlaczego więc porusza je nasza współpraca z Rosją? - zapytał retorycznie Erdogan. Grecja też jest członkiem NATO.

 

PAP