Ziobro: skoro Tusk nic nie zrobił, to proszę, żeby nie przeszkadzał

Polska
Ziobro: skoro Tusk nic nie zrobił, to proszę, żeby nie przeszkadzał
PAP/Marcin Obara

- Jeżeli Donald Tusk nic nie zrobił, to ja bym go prosił, żeby nie przeszkadzał i dał nam szansę zrobić to, co proponujemy - powiedział w piątek minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro w senackiej debacie nad nową ustawą o Sądzie Najwyższym.

Minister odniósł się w ten sposób do słów przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska, który powiedział w piątek na antenie TVN24, że proponowane przez PiS zmiany w sądownictwie to nie "leczenie dżumy cholerą", a "leczenie grypy cholerą".

 

- To jest pewien postęp w publicznych wypowiedziach pana premiera Donalda Tuska, ale ja bym spytał, co zrobił, żeby tą grypę wyleczyć w czasie, kiedy wiele mógł (...). Więc jeżeli nie zrobił, to ja bym go prosił żeby nie przeszkadzał i dał nam szansę zrobić to, co my proponujemy - powiedział Ziobro.

 

"Mogliście poprawić ten wymiar sprawiedliwości"

 

Zdaniem ministra, rząd PO-PSL miał osiem lat, aby zaproponować zmiany w wymiarze sprawiedliwości. - Mieliście też swojego prezydenta. Mieliście przytłaczającą większość. Mogliście zmienić wszystko. Mogliście poprawić ten wymiar sprawiedliwości - powiedział Ziobro, zwracając się do polityków PO.

 

Zaznaczył również, że "reforma wymiaru sprawiedliwości, w tym sądownictwa była naszym wyborczym zobowiązaniem".

 

- Sprawny, profesjonalny, działający uczciwie wymiar sprawiedliwości jest marzeniem wielu Polaków. Niestety, póki co jest marzeniem, które nasze ugrupowanie PiS i Zjednoczonej Prawicy zobowiązało się w swoim programie zrealizować - powiedział.

 

Jak dodał, jego ugrupowanie "nie rzucało w tym zakresie słów na wiatr". - Nie udawaliśmy, że chcemy pozorować reformę wymiaru sprawiedliwości, traktowaliśmy z całą powagą i serio naszych wyborców - powiedział.

 

"Program wyborczy PiS zakładał te zmiany"

 

Minister podkreślił, że program wyborczy PiS uczciwie zakładał te zmiany, które są dziś wprowadzane. - Zmianie ulegną zasady wyłaniania kandydatów na sędziów - cytował fragmenty programu. Dodał, że przewidywał on też, że minister sprawiedliwości nie może zajmować się tylko sprawami administracyjnymi sądownictwa, a SN będzie sądem dyscyplinarnym dla sędziów.

 

- Nikt nie ma prawa, jeśli szanuje zasady demokracji, kwestionować tego, że dziś właśnie realizujemy ten program - mówił minister, dodając, że wyborcy mogli wybierać między różnymi programami wyborczymi. - Wybrali, jak wybrali, to jest mechanizm demokracji - dodał.

 

- Kto się teraz nam dziwi, że chcemy być konsekwentni? - pytał Ziobro, odpowiadając sam sobie, że "może ta część elit, która przywykła, że w czasie kampanii jedno się mówi, a drugie robi".

 

"Polacy zobaczyli dobrą zmianę"

 

Minister przypomniał, ze zrealizowany już został inny element, do którego zobowiązał się rząd PiS. Była to reforma prokuratury i połączenie na nowo urzędu Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego.

 

- Adresaci tych zarzutów, które były wówczas formułowane, jak również autorzy rozmaitych opinii, są ci sami. Adresatem jest polskie społeczeństwo, które usiłowało się wówczas straszyć tym, że rzekomo chcemy upolitycznić polską prokuraturę - powiedział Ziobro.

 

Jak ocenił, po ponownym połączeniu urzędu Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego "Polacy zobaczyli dobrą zmianę". Podał przykład mieszkańców Warszawy, którzy "byli wyrzucani ze swoich domów przez czyścicieli kamienic". - Dzisiaj prokuratura prowadzi już ponad 150 śledztw, które doprowadziły do zatrzymania procederu wyrzucania setek ludzi z kamienic. Ludzie wreszcie poczuli się bezpiecznie - powiedział Ziobro.

 

"SN usprawiedliwiał sędziów stanu wojennego"

 

Jak dodał, dziś w aresztach znajduje się grupa "wpływowych adwokatów i biznesmenów, którzy poprzednio czuli się bezkarnie".

 

Komentując spory wokół KRS Ziobro powołał się na opinię Komisji Weneckiej i OBWE, że Rady Sądownictwa nie powinny składać się tylko wyłącznie samych sędziów, bo może to sprzyjać kumoterstwu. - Polski model jest spaczony skrajnym korporacjonizmem - dodał minister.

 

Według niego, polskie sądownictwo ma najmniejszą legitymację demokratyczną spośród wszystkich rodzajów władz.

 

Minister przypomniał, iż w 2010 r. SN uznał, że sprawy niektórych zbrodni komunistycznych, zagrożonych karą do 5 lat więzienia, są już przedawnione. Dodał też, że część interpretacji SN w sprawach lustracji "wysadziło ją w powietrze". Podkreślał, że SN "usprawiedliwiał sędziów stanu wojennego", którzy orzekali na podstawie dekretu o stanie wojennym, zanim jeszcze zaczął on obowiązywać.

 

"Sąd nie może być słaby wobec silnych, a silny wobec słabych"

 

- Traktujemy to wszystko niezwykle krytycznie - dodał minister. - Jest okazja do dobrej zmiany i w tym obszarze - podkreślił.

 

Minister przypomniał, że obecny sędzia SN Henryk Pietrzkowski został nagrany, kiedy udzielał informacji, jak sporządzać kasację dla kolegi, która miała być rozpatrzona właśnie przez SN. - Pan sędzia zamieniał się w adwokata; pytanie, czy w bezinteresownego adwokata? - dodał. Zaznaczył, że wtedy SN uznał iż takich dowodów nie można wykorzystywać w procesie karnym, bo nie było tzw. zgody następczej sądu na ten podsłuch.

 

- Nie ma zgody na takie interpretacje SN - oświadczył Ziobro. - Sąd nie może być słaby wobec silnych, a silny wobec słabych - mówił. - To nie ma nic wspólnego z polityka. Tego chcą Polacy i my tego chcemy - dodał minister.

 

W czasie przemówienia ministra senatorowie PO wyszli z sali spotkać się z protestującymi. Przed budynkiem Senatu manifestują przeciwnicy zmian w sądownictwie; krzyczeli m.in. "wolne sądy", "demokracja" i "jesteś zerem".

 

PAP

dk/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze