Trump powiedział w środę w wywiadzie dla dziennika "The New York Times", że nie mianowałby Sessionsa na stanowisko szefa resortu sprawiedliwości i prokuratora generalnego, gdyby wiedział, że zdystansuje się on od śledztwa w sprawie "afery rosyjskiej".

 

- Prezydent, tak jak to powiedział wczoraj, był rozczarowany decyzją prokuratora generalnego (...), ale w oczywisty sposób ma do niego zaufanie; w przeciwnym przypadku (Sessions) nie byłby prokuratorem generalnym - powiedziała w czwartek Sanders.

 

Anonimowy doradca prezydenta powiedział tego dnia agencji Associated Press, że wypowiedź Trumpa nie oznacza, iż zamierza on zdymisjonować Sessionsa. Nie wykluczył on jednak, że szef resortu sprawiedliwości sam poda się do dymisji.

 

Jednak Sessions odniósł się w czwartek do krytycznych uwag prezydenta Donalda Trumpa i powiedział, że "kocha swoją pracę" i będzie ją wykonywał tak długo, "jak długo będzie to uznane za właściwe".

 

Odsunięcie od śledztwa w sprawie "afery rosyjskiej"

 

Decyzja Sessionsa o odsunięciu się od śledztwa w sprawie tzw. afery rosyjskiej, którą podjął, gdy wyszły na jaw jego potajemne spotkania z ambasadorem Rosji w Waszyngtonie Siergiejem Kislakiem, utorowała drogę do powołania Roberta Muellera na specjalnego prokuratora nadzorującego dochodzenie dotyczące ingerencji Rosji w amerykańskie wybory prezydenckie oraz kontaktów osób z otoczenia Trumpa z przedstawicielami Kremla.

 

Prowadzone przez Muellera śledztwo rzuca coraz większy cień na administrację obecnego prezydenta. Trump nazywa je "polowaniem na czarownice" i już wcześniej wielokrotnie krytykował Sessionsa za odsunięcie się od tego dochodzenia.

 

PAP