- W Senacie zostaną zgłoszone odpowiednie poprawki, które zabezpieczą przed możliwością niekontrolowanych podwyżek cen wody - powiedziała premier Beata Szydło.

 

- Tyle przekłamań i pomówień ile teraz w momencie procedowania tej ustawy (Prawo wodne - red.), to rzeczywiście bardzo trudno znaleźć - powiedział we wtorek podczas głosowań nad projektem nowelizacji Prawa wodnego szef Stałego Komitetu Rady Ministrów Henryk Kowalczyk.

 

Podkreślił, że projekt ustawy Prawo wodne proponuje 6-krotnie niższe stawki opłat za wodę niż były do tej pory. Przypomniał, że w obecnej ustawie Prawo ochrony środowiska stawki opłat za wodę wynoszą: za pobór wód podziemnych 4 zł 23 gr za metr sześc., a w zaproponowanym projekcie Prawa wodnego 70 gr za metr sześc. Z kolei jak mówił, za wody powierzchniowe w starej ustawie Prawo ochrony środowiska opłata wynosi 2 zł 20 gr za metr sześc. - My proponujemy 35 gr za metr sześc. - dodał.

 

- Jeśli to są proponowane podwyżki, to my chodziliśmy do innych szkół - mówił minister.

 

Opozycja przekonuje jednak, że mówienie o braku przyszłych podwyżek dla mieszkańców to "fake news". Posłowie PO, Nowoczesnej, czy Kukiz'15 wskazywali, że zgodnie z ustawą przychody nowej instytucji "Wody Polskie" mają sięgać kilku miliardów złotych rocznie.

 

We wtorkowym komunikacie CIR podkreślono, że dodatkowe obciążenia wynikające z ustawy dotyczyć będą największych gospodarstw rolnych oraz energetyki. Pobór wody do 5 tys. litrów na dobę ma być bezpłatny.

 

Zatwierdzanie taryf opłat

 

Szef Stałego Komitetu Rady Ministrów Henryk Kowalczyk zwrócił uwagę, że podane przez niego ceny to "stawki maksymalne zapisane w ustawie". - My i tak obniżamy je 6-krotnie, ale realną stawką jest stawka, która jest w rozporządzeniu. Ta stawka, która jest w projektowanym rozporządzeniu ministra środowiska wynosi za pobór wód podziemnych 11,5 gr za metr sześc. - powiedział.

 

Kowalczyk przyznał, że opłata za wodę nie składa się tylko z tej "drobnej kwoty opłaty środowiskowej". Wśród opłat za wodę są także inne składniki m.in. składniki energii, pracy. - To ustalają samorządy na wniosek zakładów wodociągowych. Te zakłady wodociągowe oczywiście ustalają bardzo różne stawki, niestety stawki bardzo wysokie, patrząc na to jak złupić mieszkańców - wskazał szef Komitetu Stałego RM.

 

Przytoczył przykład Warszawy, gdzie - jak mówił - w 2015 r. zysk zakładów wodociągowych wyniósł ponad 300 mln zł, co oznacza, że każdego mieszkańca stolicy obciążono dodatkowo opłatą za wodę 200 zł rocznie.

 

- Faktycznie może się zdarzyć tak, że samorządy wykorzystując uchwalenie Prawa wodnego zaczną jeszcze bardziej łupić swoich mieszkańców - przyznał. Dodał, że "dlatego też rząd deklaruje i taki projekt jest już przygotowywany, że stworzymy ustawowego regulatora cen wody, który będzie zatwierdzał taryfy opłat za wodę".

 

Ramowa Dyrektywa Wodna

 

Kowalczyk powiedział, że jest gotów się założyć, że jeśli chodzi o przykład warszawski to "ceny po wprowadzeniu tej ustawy nie wzrosną, ale wręcz spadną, bo nie będzie już uzasadnienia dla takiego zysku".

 

Nowe przepisy ustawy o Prawie wodnym zakładają pełne wdrożenie unijnej Ramowej Dyrektywy Wodnej (RDW), w tym jej kontrowersyjny artykuł 9 mówiący o zwrocie kosztów usług wodnych. Polska była już upomniana przez Komisję Europejską za niewdrożenie tych przepisów.

 

Nowe przepisy mają spełnić warunki wstępne RDW, co pozwoli wykorzystać 3,5 mld euro z funduszy europejskich m.in. na inwestycje przeciwpowodziowe. Ustawa implementuje w sumie osiem unijnych dyrektyw - m.in. ściekową i azotanową, wprowadza zmiany do 45 obowiązujących ustaw.


PAP