Anatolia napisała w niedzielę wieczorem, że w położonej na północnym zachodzie kraju prowincji Tekirdag zatrzymano już 115 osób; 12 ludzi jest nadal poszukiwanych. Wśród zatrzymanych są przedsiębiorcy, policjanci, a nawet gospodynie domowe.

 

Osoby, wobec których wydano nakaz zatrzymania, są podejrzane o związki z oskarżanym o podżeganie do puczu muzułmańskim kaznodzieją Fethullahem Gulenem i korzystanie z komunikatora na smartfony ByLock, zapewniającego szyfrowaną łączność. Według tureckich władz aplikacją posługiwała się sieć Gulena.

 

Rząd w Ankarze oskarża przebywającego w USA Gulena o infiltrowanie przez jego zwolenników struktur państwa z zamiarem obalenia prezydenta, a wcześniej premiera Recepa Tayyipa Erdogana. Przez lata byli oni sprzymierzeńcami i działali wspólnie z zamiarem osłabienia środowisk laickich w Turcji, które kontrolowały wówczas aparat państwowy.

 

Aresztowano ponad 50 tys. osób

 

Po próbie zamachu stanu, do której doszło 15 lipca 2016 roku, władze tureckie aresztowały ponad 50 tys. osób i zwolniły z pracy bądź zawiesiły w wykonywaniu obowiązków ok. 150 tys. osób, w tym wojskowych, policjantów, nauczycieli i urzędników, zarzucając im powiązania z grupami terrorystycznymi. Ta fala czystek zaalarmowała obrońców praw człowieka, którzy twierdzą, że prezydent Erdogan wykorzystuje udaremnienie puczu jako pretekst do rozprawy z dysydentami.

 

W sobotę i niedzielę z okazji pierwszej rocznicy udaremnienia puczu w całej Turcji odbyły się "narodowe marsze jedności". W trakcie obchodów w Stambule grupa młodych ludzi biła ludzkich rozmiarów szmacianą kukłę przedstawiającą Gulena. W sobotę odbyło się nadzwyczajne posiedzenie tureckiego parlamentu z udziałem prezydenta Erdogana. Dzień 15 lipca został ogłoszony świętem państwowym.

 

PAP