Były prezes Trybunału mówił, że zawód sędziego dotyczy każdej grupy społecznej i bez niego "nie możemy się obyć".

 

Rzepliński dodał, że "w kampanii wyborczej nikt nie mówił że zniszczymy sądownictwo, że nie będzie trójpodziału »władzy«". - Trzeba było mówić, wtedy byłaby również taka zdolność moralna, by takie ustawy wprowadzać" - podkreślił b. prezes TK. - Ta ustawa jest oczywiście niekonstytucyjna - mówił Rzepliński o projekcie ws. SN. - Panie prezydencie, niech pan nie robi tego Polsce - dodał, apelując do niego by "wziął aktywny udział" w pracach parlamentarnych przez swoich prawników.

 

"Prywatna rada konstytucyjna"

 

- Dziś stoimy w obliczu domykania systemu - mówił Rzepliński. Według niego, będzie projekt o SN będzie jeszcze jedną ustawą, która - jak się wyraził - "odda pełnię władzy w ręce jednej osoby". Jego zdaniem, TK został obecnie sprowadzony do roli "prywatnej rady konstytucyjnej, która ma za zadanie uznać niewygodny przepis za niekonstytucyjny, a wygodny - za konstytucyjny".

 

Według Rzeplińskiego, kadencji I prezesa SN nie można skrócić; inaczej można będzie przerywać kadencje każdego organu.

 

B. prezes Sądu Najwyższego Adam Strzembosz mówił, że wymiana sędziów w SN "nastąpiła w niemal 100 proc.". - Ci, którzy pozostali, jeszcze są, są chwałą polskiego sądownictwa - dodał

 

Strzembosz wskazał, że po 1989 r. SN został gruntownie zreformowany, nie trafił do niego w niedemokratyczny sposób ani jeden sędzia. 

 

Przewodniczący KRS Dariusz Zawistowski mówił, że nie ma "takiego umocowania w konstytucji" aby to minister sprawiedliwości decydował, kto pozostanie w SN. Dodał, że zgodnie z konstytucją, to prezydent powołuje sędziów na wniosek KRS.

 

Przypomniał, że uzasadnieniem projektu jest chęć "poprawienia sprawności SN". - To oczywista nieprawda - ocenił Zawistowski.

 

- Realne jest zagrożenie, że SN właściwie nie będzie rozstrzygał skarg kasacyjnych - dodał. - Kto będzie rozstrzygał sprawy wyznaczone na wrzesień - pytał też szef KRS.

 

"Bicz na sędziów"

 

Projekt PiS nowej ustawy o Sądzie Najwyższym pomniejsza uprawnienia obywateli do występowania ze skargami kasacyjnymi; uprawnienia te przejmuje minister sprawiedliwości - to rozwiązania z czasów realnego socjalizmu - wskazywała w poniedziałek I prezes SN, prof. Małgorzata Gersdorf.

 

Prof. Gersdorf przekonywała, że projekt PiS jest w wielu jego artykułach niezgodny z konstytucją i jeśli wejdzie w życie doprowadzi do zmiany ustroju państwa. Wskazywała m.in., że propozycja PiS likwiduje możliwość rozstrzygania przez Sąd Najwyższy skarg kasacyjnych i kasacji. - To pomniejsza uprawnienia obywateli do występowania z takimi skargami - oceniła I prezes SN.

 

Jak wskazywała, tę "swobodę obywateli" ma zastępować minister sprawiedliwości. - Czyli powracamy do rewizji nadzwyczajnych z lat realnego socjalizmu - zaznaczyła prof. Gersdorf.

 

Dowodziła ponadto, że sprzeczny z konstytucją jest także zaproponowany przez Prawo i Sprawiedliwość kształt SN. - Takiego Sądu Najwyższego, jaki jest proponowany w tej ustawie, nie ma w konstytucji - złożonego z trzech izb, (w tym) jednej dyscyplinarnej, szeroko opisanej, która będzie stanowiła bicz na wszystkich sędziów i wszystkie zawody prawnicze - podkreślała prof. Gersdorf.

 

"Podwyższa się wynagrodzenia dla osób, które mają być spolegliwe"

 

Według niej, projektowana izba dyscyplinarna SN będzie "państwem w państwie". - Ma własną kancelarię, składa sprawozdania nie wiadomo komu - "właściwemu organowi" i zajmuje się dyscyplinowaniem sędziów Sądu Najwyższego i innych zawodów prawniczych, a wynagrodzenie tych sędziów, zasiadających w tej Izbie jest podwyższone o 40 proc. To jest symptomatyczne, że podwyższa się wynagrodzenia dla osób, które mają być spolegliwe - ironizowała I prezes SN.

 

Prof. Gersdorf odniosła się ponadto do, często podnoszonych przez polityków PiS, argumentów o potrzebie "oczyszczenia" Sądu Najwyższego. - Po pierwsze biologia oczyściła wszystkich nas, trzeba spojrzeć na PESEL-e, po drugie to jest pokrętne twierdzenie, że naszymi nauczycielami były osoby urodzone i funkcjonujące w PRL, wobec tego my jesteśmy nosicielami tych idei. Gdyby tak było, całe moje pokolenie nie byłoby w Solidarności - mówiła szefowa SN.

 

- I bardzo dobrze pan Kaczyński o tym wie, że miał różnych nauczycieli, a jego główny promotor pracy doktorskiej był bardzo powiązany z komunistyczną władzą - dodała.

 

"Realne jest zagrożenie, że SN nie będzie rozstrzygał skarg kasacyjnych"

 

Szef KRS Dariusz Zawistowski mówił, że nie ma "takiego umocowania w konstytucji" aby to minister sprawiedliwości decydował, kto pozostanie w SN. Dodał, że zgodnie z konstytucją, to prezydent powołuje sędziów na wniosek KRS. Przypomniał, że uzasadnieniem projektu jest chęć "poprawienia sprawności SN". - To oczywista nieprawda - ocenił. - Realne jest zagrożenie, że SN właściwie nie będzie rozstrzygał skarg kasacyjnych - dodał. - Kto będzie rozstrzygał sprawy wyznaczone na wrzesień - pytał też szef KRS.

 

Sędzia Krzysztof Markiewicz, szef Stowarzyszenie Sędziów Iustitia - nawiązując do zapowiedzi MS powołania tzw. sądów kasacyjnych - zwracał uwagę, że będzie wtedy potrzebny ponowny proces nominacyjny sędziów. - Prezydent może ich powołać, ale nie musi - dodał. Podkreślił, że nie ma drogi odwoławczej od takiej decyzji - a jedynie skarga do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.

 

Elementem niezależnego sądownictwa są niezależni pełnomocnicy; ten system uniemożliwi dochodzenie sprawiedliwości każdemu - podkreślał Maciej Bobrowicz, prezes Krajowej Rady Radców Prawnych. - Projekt ustawy o SN to podróż w przeszłość; będziemy przed 1989 r. - oświadczył prezes Naczelnej Rady Adwokackiej mec. Jacek Trela. Przypomniał, że po noweli o sądach powszechnych minister będzie mógł odwołać każdego prezesa sądu. - Odwoła tych, którzy są niewygodni, a powoła odpowiednich z punktu widzenia rządzących - dodał Trela.

 

Gasiuk-Pihowicz: zmiany powstały w Ministerstwie Sprawiedliwości

 

Poseł PSL Marek Sawicki przypominał, że zbierane są podpisy pod pismem do prezydenta, by zawetował nowele o KRS i usp. Według posła, prezydencki podpis pod nimi może dać "przyzwolenie na dokończenie procesu likwidacji trójpodziału władzy".

 

Kamila Gasiuk-Pihowicz powiedziała, że posłowie "N" rozważają, czy ws. projektu o SN nie doszło do przestępstwa poświadczenia nieprawdy przez posłów PiS, którzy - jak to ujęła - "twierdzą, że są autorami projektu". Według niej, zmiany powstały w rzeczywistości w Ministerstwie Sprawiedliwości.

 

W dyskusji podkreślano, że projekt prowadzi do tego, że minister sprawiedliwości będzie mógł faktycznie być rzecznikiem dyscyplinarnym wobec sędziów SN. Pytano też, co będzie, jeżeli Trybunał Sprawiedliwości UE zakwestionuje w przyszłości reformy sądownictwa i co się wtedy stanie z wydanymi w tym czasie wyrokami.

 

W środę wieczorem na stronach Sejmu opublikowano poselski projekt PiS nowej ustawy o SN. Przewiduje on m. in. utworzenie trzech nowych izb SN, zmiany w trybie powoływania sędziów SN i umożliwia przeniesienie obecnych sędziów SN w stan spoczynku. Projekt zakłada, że "z dniem następującym po dniu wejścia w życie niniejszej ustawy sędziowie SN, powołani na podstawie przepisów dotychczasowych, przechodzą w stan spoczynku, z wyjątkiem sędziów wskazanych przez Ministra Sprawiedliwości".

 

PAP, Fot. główne: PAP/Radek Pietruszka