Poznańska policja podała w poniedziałek, że zdarzenie miało miejsce przed tygodniem, w niedzielę rano. Czujność dzielnicowych wywołały nerwowe ruchy pasażera taksówki - dobrze znanego policji.

 

Funkcjonariusze zatrzymali auto, przy mężczyźnie znaleźli m.in. złotą biżuterię. Zatrzymany nie był w stanie wytłumaczyć pochodzenia znalezionych przy nim przedmiotów. Dodatkowo mieszkaniec Poznania miał przy sobie klucz do pokoju hotelowego.

 

Gdy policjanci pojechali do hotelu, w zajmowanym przez mężczyznę pokoju znaleźli m.in. sprzęt elektroniczny. Okazało się, że są to przedmioty skradzione kilka godzin wcześniej z jednego z domów jednorodzinnych. Włamywacz skradł stamtąd m.in. laptopy, odtwarzacz dvd, aparat fotograficzny i dwie kamery.

 

"Zatrzymany przyznał się do kilku przestępstw"

 

- Mężczyzna przyznał, że wszystkie te przedmioty zostały przez niego skradzione z domu na Grunwaldzie. Dodatkowo ustalono, że poznaniak jest odpowiedzialny za kilka innych włamań, do których doszło w Poznaniu w ostatnim czasie - podała w poniedziałek policja.

 

Zatrzymany przyznał się do kilku przestępstw, w tym do kradzieży kielicha mszalnego z zakrystii poznańskiego kościoła. Kradzież miała miejsce na początku lipca. Jednak akurat w tym przypadku mężczyzna miał wyrzuty sumienia, ponieważ kilka dni później, podrzucił kielich w pobliżu świątyni. Razem z kielichem zostawił list, w którym przepraszał za to co zrobił.

 

 

 

Policja podała, że w liście, poza krótkimi przeprosinami, złodziej zawarł też cytat z Owidiusza: "Widzę rzeczy lepsze i popieram je, idę jednak za gorszymi".

 

PAP