Petru był pytany o ewentualnego lidera opozycji i czy dopuszcza możliwość, że ktoś inny niż on zostanie takim liderem. - Ależ oczywiście, że tak. Przecież musimy odłożyć własne ambicje. Normalne jest to, że dwie partie konkurują ze sobą, tylko że w sytuacjach tak krytycznych, jak wokół Sądu Najwyższego, trzeba zapomnieć o konkurencji - odpowiedział Petru.

 

- Ja szukam osoby, która w parlamencie mogłaby być taką łączącą (...), na pewno Ewa Kopacz byłaby taką osobą łączącą. Daję przykład nazwiska. Przypomnę, że Ewa Kopacz nie jest z mojego ugrupowania - powiedział Petru. Zaznaczył, że najważniejszą kwestią jest przede wszystkim ustalenie "wspólnego frontu działań" w parlamencie i poza parlamentem.

 

Petru poinformował, że w weekend wystosował pisma i prośby do różnych organizacji międzynarodowych - od OBWE przez Komisję Europejską i senatorów USA - aby przybyli do Sejmu jako obserwatorzy, kiedy będzie dyskutowana ustawa o Sądzie Najwyższym, i monitorowali proces przyjmowania tego prawa w Polsce. - Sytuacja jest tak szybka, że dzisiaj powinienem mieć informację, kto ewentualnie mógłby przyjechać - powiedział.

 

"We wszystkich ważnych sprawach PO i N działają razem"

 

Lider Nowoczesnej ocenił też, że mimo różnic w kwestiach szczegółowych "tak naprawdę we wszystkich ważnych sprawach od dłuższego czasu" PO i N działają razem.

 

- Są propozycje, żeby pójść szerzej. My z Platformą to za mało w skali Polski, żeby dzisiaj wygrać z PiS. Stąd nasza propozycja "frontu demokratycznego", tak naprawdę od lewicy po PO, włączając w to PSL. Ważne jest to, żeby zaangażować osoby, które nie są obecnie zaangażowane w partiach politycznych - powiedział. Dodał, że "optymalne byłoby tworzenie takiego frontu na wybory", ale "sytuacja przyspieszyła, jest bardzo krytyczna z punktu widzenia ustroju państwa".

 

Jak podkreślił, "ten front jest po to, żeby pokazać, że wszyscy się jednoczą przeciwko złemu satrapie, bo tak naprawdę to już kwestia demokracji". - Taki szeroki front musi mówić jednym językiem (...) ma spowodować, że te setki tysięcy Polaków wyjdą na ulice polskich miast - dodał Petru. Mówiąc o działaniach opozycji podkreślił: "musimy być aktywni wszędzie".

 

PAP