W środę wieczorem na stronach Sejmu pojawił się projekt PiS, który przewiduje m.in. trzy nowe Izby SN, modyfikacje w powoływaniu sędziów SN i umożliwienie przeniesienia obecnych sędziów SN w stan spoczynku. Art. 87 stanowi, że "z dniem następującym po dniu wejścia w życie niniejszej ustawy sędziowie SN, powołani na podstawie przepisów dotychczasowych, przechodzą w stan spoczynku, z wyjątkiem sędziów wskazanych przez Ministra Sprawiedliwości".

 

W środę Sejm uchwalił też nowele ustaw o KRS oraz o ustroju sądów powszechnych.

 

Wójcik w rozmowie w TVP INFO podkreślił, że zarzuty o upolitycznieniu Sądu Najwyższego są "całkowicie nieprawdziwe". 

 

- Nie wolno straszyć obywateli, że minister sprawiedliwości będzie decydował o tym, kto będzie sędzią Sądu Najwyższego. Jest taki przepis rzeczywiście, ale to jest w sytuacji tymczasowej, wyjątkowej, okresowej, sądzę, że nie dłużej niż kilka miesięcy  - podkreślił Wójcik.

 

"Jak SN ma funkcjonować, jeżeli wszyscy sędziowie przejdą w stan spoczynku?"


- To sędziowie będą w Polsce wybierali, to KRS będzie przedstawiał wniosek o to, kto ma byś sędzią Sądu Najwyższego, a ten przepis przejściowy jest potrzebny. Jeżeli wejdzie w życie ta ustawa, stanie się faktem, to nagle się okaże, że trzeba zrobić coś takiego, żeby Sąd Najwyższy funkcjonował - przecież jak ma funkcjonować jeżeli wszyscy sędziowie przejdą w stan spoczynku? - pytał retorycznie wiceminister.

 

Jego zdaniem, słowa polityków opozycji o zamachu stanu "nie powinny się pojawić". - Jest zmiana ustrojowa sądu, nie ma najmniejszych wątpliwości co do tego; to nie jest zamach na Sąd Najwyższy, ja chcę to bardzo wyraźnie powiedzieć - podkreślił Wójcik.

 

"Wymiar sprawiedliwości szoruje po dnie"


- 70 proc. społeczeństwa źle ocenia funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości, to nie jest tylko atak na nas, my reformujemy wymiar sprawiedliwości, bo wymiar sprawiedliwości szoruje po dnie - ocenił.

 

Podczas rozmowy Wójcik przedstawił plansze i znajdujące się na niej cztery kraje: Czechy, Dania, Norwegia i Szwajcaria, w których - jak przekonywał - minister sprawiedliwości ma "bardzo silny wpływ" na to, kto ma być sędzią.

 

Wiceminister dodał, że projekt będzie jeszcze konsultowany w trybie prac legislacyjnych. - Chcę obywateli uspokoić; dla tych ludzi, którzy dzisiaj straszą, być może stoją na stanowisku, żeby nie zmieniać wymiaru sprawiedliwości - to, co funkcjonowało przez 27 lat, im się podobało, nam się to nie podoba i zdecydowanej większości społeczeństwa - podkreślił.

 

PAP