24 czerwca podczas festynu po meczu piłki siatkowej strażacy lokalnej Ochotniczej Straży Pożarnej postanowili oblać burmistrza wodą. Chwycili go za ręce i przytrzymali. Silny strumień wody pod wysokim ciśnieniem "wystrzelony" ze strażackiej armatki umieszczonej na wozie gaśniczym trafił burmistrza w twarz i uszkodził mu gałki oczne. 

 

Z twarzą zalaną krwią Marek Cebula został przewieziony do szpitala.

 

Pod ścisłym nadzorem lekarzy

 

Od tamtej pory burmistrz jest pod opieką lekarzy Szpitala Wojewódzkiego w Zielonej Górze. Najpierw w szpitalu, teraz - w domu

 

- Po wczorajszej wizycie w szpitalu przedłużono mi pobyt na zwolnieniu lekarskim do 26 lipca - powiedział "Gazecie Lubuskiej".
 
Burmistrz nie ukrywa jednak, że chciałby już wrócić do pracy.
 
Od czasu wypadku obowiązki włodarza wykonuje jego zastępca, Grzegorz Garczyński.
 
Konieczna kolejna diagnoza
 
Kilka dni temu Cebula poinformował w mediach społecznościowych, że jego osłabione oczy nie radzą sobie z wirusowym zakażeniem.
 
"Lewe oko trzeba poddać diagnozie z wykorzystaniem specjalistycznego sprzętu, którego nie ma w Zielonej Górze, widzi gorzej niż przed wypadkiem (podobno tak może być poprzez uszkodzone więzadełka soczewki), a prawe... Na ten moment nie nadaje się do niczego" - napisał burmistrz.
 
 
gazetalubuska.pl