Burmistrz Krosna nie może jeszcze wrócić do pracy. "Osłabione oczy nie radzą sobie z wirusowym zakażeniem"

Polska
Burmistrz Krosna nie może jeszcze wrócić do pracy. "Osłabione oczy nie radzą sobie z wirusowym zakażeniem"
Facebook/Marek Cebula

Marek Cebula, burmistrz Krosna, wciąż dochodzi do zdrowia po wypadku na festynie w Radnicy (woj. lubuskie). Samorządowiec, który wskutek żartu strażaków, ma uszkodzone gałki oczne, miał wrócić do pracy w urzędzie w czwartek. Jednak lekarze przedłużyli jego zwolnienie lekarskie. Jak napisał na Facebooku, jego prawe oko "nie nadaje się do niczego".

24 czerwca podczas festynu po meczu piłki siatkowej strażacy lokalnej Ochotniczej Straży Pożarnej postanowili oblać burmistrza wodą. Chwycili go za ręce i przytrzymali. Silny strumień wody pod wysokim ciśnieniem "wystrzelony" ze strażackiej armatki umieszczonej na wozie gaśniczym trafił burmistrza w twarz i uszkodził mu gałki oczne. 

 

Z twarzą zalaną krwią Marek Cebula został przewieziony do szpitala.

 

Pod ścisłym nadzorem lekarzy

 

Od tamtej pory burmistrz jest pod opieką lekarzy Szpitala Wojewódzkiego w Zielonej Górze. Najpierw w szpitalu, teraz - w domu

 

- Po wczorajszej wizycie w szpitalu przedłużono mi pobyt na zwolnieniu lekarskim do 26 lipca - powiedział "Gazecie Lubuskiej".
 
Burmistrz nie ukrywa jednak, że chciałby już wrócić do pracy.
 
Od czasu wypadku obowiązki włodarza wykonuje jego zastępca, Grzegorz Garczyński.
 
Konieczna kolejna diagnoza
 
Kilka dni temu Cebula poinformował w mediach społecznościowych, że jego osłabione oczy nie radzą sobie z wirusowym zakażeniem.
 
"Lewe oko trzeba poddać diagnozie z wykorzystaniem specjalistycznego sprzętu, którego nie ma w Zielonej Górze, widzi gorzej niż przed wypadkiem (podobno tak może być poprzez uszkodzone więzadełka soczewki), a prawe... Na ten moment nie nadaje się do niczego" - napisał burmistrz.
 
 
gazetalubuska.pl
zdr/dro/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze