Bulterier pogryzł troje dzieci na placu zabaw. Według weterynarza, pies nie jest jednak agresywny

Polska

W Choszcznie (woj. zachodniopomorskie) na placu zabaw przy ulicy Jagiełły dwukrotnie doszło do agresywnego zachowania psa wobec bawiących się tam dzieci. Do sieci trafiło nagranie z monitoringu, na którym widać jak bulterier najpierw biega, a później atakuję małą dziewczynkę. Próbuje jej pomóc starsza siostra, wówczas pies rzuca się na nią.

Policja skierowała sprawę do sądu o ukaranie właścicieli za wypuszczanie psa bez kagańca. Wniosek został skierowany także do Prokuratury Rejonowej w Choszcznie. Właścicielowi psa może grozić do dwóch lat więzienia.

 

Zaatakował dwa razy

 

- Mieliśmy dwa zawiadomienia dotyczące psa. Na początku maja matka zgłosiła, że jej 12-letnia córka została pogryziona przez bulteriera. Dziewczynka wymagała hospitalizacji - powiedział polsatnews.pl st. sierż. Jakub Pialik z Komendy Powiatowej Policji w Choszcznie.

 

Drugi przypadek miał miejsce 14 czerwca. Tym razem zachowanie zwierzęcia zarejestrowała kamera z monitoringu w pobliżu placu.

 

Rzucił się na dzieci

 

Na filmie widać, jak pies swobodnie biega po placu, później podbiega do dzieci, które wystraszone uciekają przed nim na ławki i stół. Pies rzuca się na najmniejsze dziecko, 2-letnią dziewczynkę, i zaczyna ją szarpać. Próbuje jej pomóc ośmioletnia siostra, ale bulterier nie daje za wygraną i atakuje ją. Gdy kijem próbuje go odgonić jedna z matek, pies zostawia dzieci i rzuca się w kierunku kobiety. Goni ją aż do drzwi klatki schodowej bloku. Ponieważ kobieta uciekła pies wraca na plac zabaw.

 

 

Matka dzieci, które zostały zaatakowane, w rozmowie z polsatnews.pl powiedziała, że pies tego dnia pogryzł jeszcze 12-letnią dziewczynkę, ale działo się to już poza kamerą monitoringu.

 

- Cała sytuacja wyglądała o wiele bardziej dramatycznie niż widać to na nagraniu. Dzieci były przerażone, płakały, krzyczały, uciekały w panice - powiedziała.

 

"Ten pies ... nie ma skłonności do agresji"

 

Pogryzione dzieci z ranami szarpanymi trafiły na pogotowie. - Dzieci mają także uraz psychiczny. Boją się wychodzić na dwór. Nie czują się tu bezpiecznie. Podjęliśmy decyzję, żeby się stamtąd wyprowadzić - mówi kobieta.

 

Jak dodała, po ataku psa przyszła do niej właścicielka, która zaproponowała jedynie, że poniesie koszty związane z podróżą do szpitala w Szczecinie.

 

Pies został przebadany przez weterynarza, który stwierdził, że... nie ma on skłonności do agresji. Nie jest też chory na wściekliznę.

 

Matka pogryzionych dzieci z taką opinią lekarza się nie zgadza. - Jeżeli w krótkim czasie pies dwukrotnie atakuje dzieci, to jak można twierdzić, że nie jest agresywny - podkreśla.

 

Bez trudu może pokonać niskie ogrodzenie

 

Bulterier nadal swobodnie biega po posesji jednorodzinnego domu, tuż przy placu zabaw.

 

- Teren tej posesji jest słabo zabezpieczony. Tak duży i silny pies może bez trudu pokonać niskie ogrodzenie - mówi matka dzieci.

 

- Od 14 czerwca nie mieliśmy zgłoszeń o kolejnych przypadkach agresywnego zachowania ze strony psa. Cały czas monitorujemy, czy teren placu zabaw jest bezpieczny - powiedział st. sierż. Pialik.

 

Właścicielowi psa grozi do 2 lat więzienia i mandat.

 

polsatnews.pl

paw/dro/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze