Białobrzescy policjanci prowadzili czynności operacyjne od kilku miesięcy. Okazało się bowiem, że pożary wybuchają głównie we wschodniej części gminy Stara Błotnica, najczęściej płonęły lasy i nieużytki. Bywało, że ogień pojawiał się co drugi, trzeci dzień. Podejrzewano, że w okolicy grasuje podpalacz.

 

Druhowie przejeżdżali do pożarów niezwykle szybko


Policjanci zauważyli, że druhowie z Ochotniczej Straży Pożarnej w Starej Błotnicy przejeżdżali na miejsce akcji niezwykle szybko. To pchnęło śledztwo na nowe tory.


Choć zatrzymano sześci osób i część z nich przyznała się do procederu, policja nadal prowadzi postępowanie. Sprawdzane są inne pożary, nie tylko poszycia w lasach, ale także opuszczonych budynków na terenie gminy Stara Błotnica.


Niewykluczone są kolejne zatrzymania w sprawie.

 

Odwołano gminne zawody pożarnicze


- Dla mnie takie informacje są szokiem. Znam tych ludzi, zawsze można na nich polegać. Nie wiem, jak to się mogło stać - skomentował w rozmowie z dziennikiem "Echem Dnia" Zenon Jachowski, zastępca komendanta powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Białobrzegach. - Nie ma jeszcze wyroku, ale to przykre, że w naszym środowisku wydarzyło się coś takiego.


Na oficjalne zakończenie sprawy czeka wójt Starej Błotnicy Marcin Kozdrach. Nie wyklucza, że gmina wystąpi o zwrot kosztów akcji. Odwołano już gminne zawody pożarnicze. - Nie wyobrażam sobie, żeby w takiej atmosferze mogły się odbyć – stwierdził wójt Kozdrach.

 

Ta sama remiza, podobna sprawa


Obecne zatrzymania strażaków-ochotników nie są jedynymi, jakie dotknęły OSP w Starej Błotnicy. We wrześniu 2015 r. policja z Białobrzegów zatrzymała trzech mężczyzn podejrzanych o podpalanie łąk w okolicy Starej Błotnicy.

 

Wśród sprawców, którzy wzniecali ogień, był 18-letni strażak z OSP, który później brał udział w akcji gaśniczej. On też był pomysłodawcą procederu.


Echem Dnia, polsatnews.pl