"Nie przestaniemy pomagać". Anna i Robert Lewandowscy przekażą 100 tys. zł, które oddał im oszust, na inny cel

Polska

Michał Siniecki, który zorganizował zbiórkę pieniędzy na leczenie nieistniejącego Antosia, sam zgłosił się na policję. Powiedział, że odda wszystkie pieniądze darczyńcom, a w sieci umieścił potwierdzenie przelewu 100 tys. złotych, które oddał już Annie i Robertowi Lewandowskim. Słynny piłkarz i jego żona poinformowali, że zwrócone im pieniądze przekażą na inny cel charytatywny.

Prokuratura Okręgowa we Wrocławiu wyjaśnia sprawę internetowej zbiórki pieniędzy na leczenie chorego dziecka. W sobotę fundacja "Siepomaga", która prowadzi m.in. portal, za którego pośrednictwem można wpłacać pieniądze na leczenie konkretnych osób, poinformowała, że zbiórka na leczenie Antosia chorego na nowotwór oczu może być oszustwem.

 

Policja szuka pokrzywdzonych

 

Organizator zbiórki Michał Siniecki sam zgłosił się na policję.

 

- Poinformował, że pieniądze zebrane wyniku tej zbiórki nie trafiły, niestety, na rzecz chorego dziecka. Wyjaśniamy teraz wszystkie informacje związane z tym przedsięwzięciem. Ustalamy, ile osób mogło zostać pokrzywdzonych, ale na razie nikt się do nas nie zgłosił, apelujemy do pokrzywdzonych osób, żeby się zgłaszały - powiedziała Polsat News sierż. sztab. Paulina Onyszko, oficer prasowy Komendy Rejonowej Policji w Warszawie.

 

Zebrano 500 tys. złotych

 

Pieniądze na leczenie Antosia wpłaciło w sumie 6,5 tys. osób, a zebrana kwota wyniosła 500 tys. zł. Pomagało wiele znanych osób m.in. Anna i Robert Lewandowscy, którzy przekazali 100 tys. zł.

 

Siniecki powiedział, że odda zebrane pieniądze wszystkim darczyńcom. Całą sumę zwrócił już Lewandowskim, a na swoim profilu na Facebooku pokazał dowód przelewu.

 

 

Znany piłkarz i jego żona potwierdzili, że otrzymali już swoje pieniądze. Dla portalu proto.pl wydali oświadczenie, w którym napisali, że nie przestaną pomgać, a zwrócone 100 tys. złotych przekażą na inny cel charytatywny.

 

"Pomaganie innym jest dla nas bardzo ważną wartością"

 

"W związku z informacjami, jakie pojawiły się w internecie na temat akcji charytatywnej pn. ‘Boję się ciemności’, która odbywała się na portalu zrzutka.pl, w której wzięliśmy udział, chcielibyśmy poinformować, że podobnie jak wszyscy zaangażowani darczyńcy zostaliśmy wprowadzeni w błąd. Jednocześnie jesteśmy przekonani, że sprawa wyjaśni się z pozytywnym skutkiem dla wszystkich zaangażowanych i nikt ze wspierających inicjatywę nie zniechęci się do dalszego pomagania potrzebującym. Środki zostały zwrócone przez Organizatora akcji i zostaną przez nas ponownie przeznaczone na inny cel charytatywny. Pomaganie innym jest dla nas bardzo ważną wartością i pomimo tego zdarzenia, nie przestaniemy wspierać organizacji charytatywnych, osób potrzebujących i akcji prospołecznych. Z poważaniem, Anna i Robert Lewandowscy" - brzmi pełna treść oświadczenia.

 

proto.pl, polsatnews.pl

paw/dro/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze