- Bo co by było w Polsce bez Radia Maryja? (…) Już byśmy byli wszyscy "zaczadzeni" tymi mediami liberalno-lewicowymi (…) - mówił dyrektor rozgłośni. Nawiązał w ten sposób do "TVN-ów" i tych mediów, "w których tylko nienawiść sączą do Polaków, do Polski, do Kościoła, do Radia Maryja też".

 

"Przyjmujemy tylko godne pieniądze"

 

Odnosząc się doniesień części mediów zaprzeczył, jakoby Radio Maryja brało pieniądze od osób związanych z aferą Amber Gold. - My przyjmujemy tylko godne pieniądze, a potrzebujemy ich, owszem, i będziemy do was się zwracać zawsze, bo przed nami bardzo dużo do zrobienia, a to kosztuje, jak nie wiem co. (…) Teraz musimy np. samochody (…) transmisyjne - mówił.

 

Nawiązał też m.in. do projektu, by niedziela była wolna od handlu. W kontekście tym zaapelował, by "patrzeć na prawicę", bo "»dobra zmiana« nie może być kawałeczek dobra, a resztę niedobra".

 

"Przypilnujcie też tych szkół"

 

Na końcu odniósł się też do kwestii katechezy, z którą "nie tak wesoło w Polsce". - Jak się dowiaduję, że są szkoły, w których całe klasy nie chodzą na religię, w wielkich miastach (…) ze szkół średnich, (…) m.in. dlatego, że dyrektorzy robią lekcje religii, katechezę na ostatniej godzinie, jako ósma, albo na pierwszej o siódmej rano. To tak zrobione, żeby nie przyszli (…). Przypilnujcie też tych szkół - apelował.

 

O. Rydzyk przypomniał, jak rozgłośnia zaczynała z dwoma stacjami "po sto watów", których to stacji początkowo "nie chcieli dać połączyć". "(…) i założyliśmy radiolinię, bez pytania, bo cóż pytać, jak Pan Bóg dał nam pozwolenie i powiedział: rozwijajcie się, czyńcie sobie ziemię poddaną (...)" - mówił. Dodał, że ostatecznie udało się "dzięki Panu Bogu i ludziom".

 

"Zainfekowany ideologią liberalizmu"

 

Wcześniej podczas homilii biskup senior z diecezji kaliskiej Stanisław Napierała mówił wiele na temat pluralizmu. Rozróżnił pluralizm pierwotny (istniejący "niezależnie od człowieka") od wtórnego, który jest dziełem człowieka. Ten drugi, jak mówił, wyraża się w wielości zwyczajów, języków, kultur, religii, wspólnot, społeczeństw, narodów, państw; "pozwala każdemu być sobą".

 

Biskup zaznaczył, że taki pluralizm powinien opierać się na zasadach moralnych. - Tymczasem od dłuższego czasu w pluralizmie pojawia się jakby śmiercionośna choroba - pluralizm został zainfekowany ideologią liberalizmu, oderwano go bowiem od Stwórcy, od obiektywnych norm moralnych i etycznych, w imię pluralizmu zaczęto stawiać na równi zło z dobrem, kłamstwo z prawdą, piękno z brzydotą (…).

 

Dzisiaj zło w najrozmaitszych formach i wynaturzeniach jest powszechnie akceptowane, jest zrównywane z dobrem i legalizowane, dlatego że przedstawiane jest właśnie jako przejaw pluralizmu" - wskazywał.

 

"Zło promują jako postęp i nowoczesność"

 

Dodał, że w tym kontekście m.in. pozwala się na profanowanie znaków religijnych. - Wszystko to zło ideologowie chorego pluralizmu promują jako postęp i nowoczesność, natomiast (...) zabraniają przypominać prawo do obrony życia od poczęcia aż naturalnej śmierci, prawo do obrony małżeństwa jako nierozerwalnego związku mężczyzny i kobiety - mówił.

 

Bp Napierała wskazał, że w niektórych krajach "obwieszczających się od stóp do głów hasłami demokracji, wolności, pluralizmu" - "pseudoreformatorzy usiłują zamknąć usta nawet głosicielom Ewangelii".

 

W jego ocenie i w Polsce "skutki i owoce chorego pluralizmu są obecne i znacząco zauważalne". - Dochodzi do tego, że publicznie, jak słyszymy, ktoś ośmiela się grozić nam sankcjami ekonomicznymi, jeżeli będziemy sobie pozwalali stać na gruncie zasad i nimi się kierować - dodał.

 

"500 plus symbolem dobrych zmian"

 

Mówił, że "na szczęście" większość Polaków "pozostaje wierna swej tożsamości". Dlatego też - wskazał - mogą dokonywać się tu zmiany "w większości dobre i oczekiwane", których symbolem stał się program "500 plus"; można też wybierać na najważniejszych przywódców kraju katolików.

 

Bp Napierała wskazał jednak, że "pozostając przy normalności" Polska będzie się musiała zmierzyć ze złem oraz szatanem, którego działania sięgają m.in. mediów, "gdzie tworzona jest opinia publiczna".

 

Nawiązując do hasła pielgrzymki biskup apelował, by głosić, że "my, ludzie XXI wieku chcemy Boga". "Budujmy, a nie dzielmy. Nie pozwólmy sobie wmawiać, że w Polsce konflikty i podziały posunęły się już tak daleko, iż nie jesteśmy w stanie się z nich wyzwolić" - podkreślił.

 

PAP