W czasie specjalnego posiedzenia parlamentu z okazji obchodzonego 5 lipca przez Wenezuelę święta niepodległości, grupa kilkudziesięciu sympatyków prezydenta siłą przedostała się na teren Zgromadzenia Narodowego, jedynej kontrolowanej przez opozycję instytucji państwowej, rzucając petardami.

 

Następnie ok. 30 osób wdarło się do budynku; wyprowadzili je stamtąd członkowie straży Zgromadzenia Narodowego.

 

W wyniku zdarzenia doszło do bójki między napastnikami a opozycjonistami. W telewizji pokazywano ujęcia posłów opozycji, którym po twarzy ciekła krew.

 

Zwolennicy Maduro byli ubrani na czerwono, czyli w kolorze rządzącej Zjednoczonej Partii Socjalistycznej Wenezueli (PSUV); wielu z nich było zamaskowanych i miało przy sobie kije.

 

Wenezuela w kryzysie

 

Do incydentu doszło w czasie, gdy Wenezuela zmaga się z największym od dekad kryzysem gospodarczym i politycznym. W trwających od początku kwietnia antyrządowych protestach, którym towarzyszą starcia z policją i wojskiem, zginęło już 91 osób. Demonstranci oskarżają prezydenta Maduro o zapędy dyktatorskie, domagają się jego ustąpienia i rozpisania nowych wyborów.

 

Pod koniec czerwca Maduro ostrzegł, że w razie obalenia jego rządów on i jego zwolennicy chwycą za broń.

 

PAP