Zamiast armii europejskiej współpraca wojskowa - potwierdza szefowa unijnej dyplomacji.

Świat
Zamiast armii europejskiej współpraca wojskowa - potwierdza szefowa unijnej dyplomacji.
PAP/EPA/Olivier Hoslet

Przedstawiciele głównych frakcji w Parlamencie Europejskim poparli we wtorek plany ściślejszej współpracy w obszarze wojskowym państw UE. Szefowa unijnej dyplomacji Federica Mogherini zapewniała, że koncepcja Komisji Europejskiej jest korzystna dla NATO.

- Nasze prace nie prowadzą do militaryzacji UE, nie prowadzą one do stworzenia armii unijnej - mówiła podczas debaty Mogherini, wskazując, że dla UE bardzo ważne jest wykorzystywanie tzw. miękkiej siły jak np. pomocy rozwojowej, aby zapobiegać konfliktom. Zastrzegła przy tym, że jeśli UE chce wprowadzać własną, europejską politykę bezpieczeństwa, to musi wzmocnić swoje zdolności w tym obszarze.

 

- Zawsze lepiej jest zapobiec konfliktowi niż wprowadzać rozwiązanie wojskowe. Nie ma takiego zagrożenia, na które można by odpowiedzieć jedynie w sposób wojskowy. To jest podejście europejskie i ono się nie zmieni, ale jednocześnie możemy i powinniśmy działać sprawniej w obszarze obronności i bezpieczeństwa - wskazywała szefowa dyplomacji UE.

 

Jak podkreśliła, prace prowadzone przez KE w celu wzmocnienia obrony europejskiej mają służyć też NATO. - To będzie korzystne dla obu naszych organizacji - zaznaczyła.

 

Plan zacieśnienia współpracy wojskowej w ramach UE spotkał się z pozytywną reakcją największych grup politycznych w Parlamencie Europejskim.

 

"Nie chodzi o to, byśmy stworzyli armię europejską"

 

- Europejska Partia Ludowa z zadowoleniem przyjmuje ten nowy pakiet obronny. Popieramy go, ponieważ daje on nam dobrą motywację, by państwa członkowskie współdziałały na podstawie procedur unijnych. Tu nie chodzi o to, byśmy stworzyli armię europejską, ale m.in. o to, by podnieść wydajność, skuteczność naszych wydatków - mówił niemiecki chadek Michael Gahler.

 

Chodzi o pomysły Komisji Europejskiej dotyczące ustanowienia Europejskiego Funduszu Obronnego. Mają z niego być finansowane badania i innowacje w zakresie wyposażenia obronnego i technologii obronnych, a później potencjalnie wspólne zakupy sprzętu przez zainteresowane państwa członkowskie.

 

KE przewiduje 500 mln euro na 2019 i 2020 rok w ramach specjalnego programu dotyczącego obrony i rozwoju przemysłowego, a po 2020 roku 1 mld euro rocznie. Propozycja zakłada, że stanie się on dźwignią dla finansowania krajowego, dzięki czemu ma dać całkowite inwestycje w rozwój zdolności obronnych w wysokości 5 mld euro rocznie po 2020 roku.

 

Obawy niektórych państw

 

Wśród niektórych państw członkowskich, zwłaszcza tych, które nie mają rozbudowanych przemysłów obronnych pomysły wywołują jednak obawy.

 

Rumuński europoseł Ioan Mircea Pascu, który wypowiadał się w imieniu socjalistów, mówił, że jego frakcja cieszy się z przygotowywanych rozwiązań, ale ostrzegał jednocześnie przed wykupywaniem mniejszych firm produkujących na potrzeby armii przez te większe.

 

- Teraz mamy fragmentaryzację i powielanie pewnych rozwiązań. Chcemy tego uniknąć, bo jest to wynik pewnych naleciałości historycznych. Powinniśmy jednak dążyć do integracji, a nie do przejmowania (firm) - wskazywał polityk. Jak zaznaczył, silna, wspólna unijna obronność byłaby uzasadniona tylko wtedy, gdyby przyczyniała się do obrony terytorialnej państw członkowskich.

 

"Państwa UE przez brak współpracy tracą miliardy euro"

 

Belgijska posłanka z frakcji liberalnej Hilde Vautmans oceniała, że Europa zbyt długo polegała na USA, które miały dbać o bezpieczeństwo kontynentu.

 

- Nie wiem, czy potrzebujemy armii europejskiej, ale być może odpowiadałoby to na oczekiwania naszych obywateli - wskazała. Podkreślała, że są badania, które pokazują, że państwa UE przez brak współpracy tracą miliardy euro powielając swoje zakupy sprzętowe.

 

KE wskazuje, że kraje UE wydają na obronność połowę tego, co Stany Zjednoczone, uzyskując jedynie 15 proc. ich zdolności wojskowych.

 

Podobnych argumentów używała Szwedka Bodil Valero z Zielonych wskazując, że za te same pieniądze, które państwa UE wydają na obronę, można by uzyskać dużo lesze efekty. Zastrzegła jednak, że złą drogą byłaby militaryzacja budżetu europejskiego.

 

"Jest wiele aspektów bezpieczeństwa i musimy je uwzględnić"

 

Szefowa podkomisji obrony PE, europosłanka PiS Anna Fotyga pytała, czy w ramach unijnych działań przewidziane będą rzeczywiste misje wojskowe we wschodnim sąsiedztwie UE. - Czy zastanawiamy się nad bezpieczeństwem energetycznym? Jest wiele aspektów bezpieczeństwa i musimy je uwzględnić - wskazała Fotyga.

 

To, że UE będzie szła w kierunku ściślejszej współpracy wojskowej, jest już przesądzone. W czerwcu szefowie państw i rządów krajów UE podjęli na szczycie UE polityczną decyzję ws. uruchomienia stałej współpracy strukturalnej w dziedzinie obronności. Negocjacje dotyczące kryteriów wejścia do tej współpracy, czy reguł dotyczących funduszu obronnego, są jeszcze jednak przed państwami członkowskimi.

 

PAP

kar/
Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze

Przeczytaj koniecznie