- W rejonie jest ogromny problem z zarażonymi dzikami, których jest bardzo dużo. Jeżeli martwy z powodu wirusa dzik zostanie znaleziony w pobliżu gospodarstwa, w którym hodowane są świnie, zwierzęta muszą zostać wybite - wyjaśnił Tomkowicz w rozmowie z polsatnews.pl.

 

"Myśliwi nie radzą sobie"

 

Dodał, że rolnicy z tego powodu ponoszą bardzo duże straty, bo do takich przypadków dochodzi często. 

 

Tomkowicz chce, żeby maksymalnie ograniczyć populację dzików w kilku powiatach w woj. lubelskim i podlaskim.

 

- Podejmowane do tej pory działania zmierzające do zmniejszenia populacji dzików są działaniami pozornymi i nie przynoszą żadnych efektów - stwierdził radny.

 

Jego zdaniem, koła łowieckie nie są w stanie poradzić sobie z problemem zarażonych zwierząt przy obecnych przepisach, które wymagają, aby każdy pozyskany dzik był trzymany w chłodni, a następnie badany.

 

Zwrócić uwagę na skalę problemu

 

Tomkowicz podkreślił, że zależało mu, aby rząd zdał sobie sprawę, iż należy wyeliminować dziki w obszarach zapowietrzonych (obszar bezpośrednio wokół ogniska choroby), a zredukować we wschodniej Polsce oraz, że należy to czynić w sposób radykalny. Dlatego, jak powiedział - trochę prowokacyjnie - uznał, że mogłoby to być zadanie dla niedawno powołanych Wojsk Obrony Terytorialnej.

 

"Proponuję powołanie Grupy Zadaniowej przy Prezesie Rady Ministrów ds. Eliminacji Populacji Dzików w powiatach zapowietrzonych. Do tego zadania powinny zostać użyte Wojska Obrony Terytorialnej, zabite dziki powinny być utylizowane lub palone, bez kosztownych badań, w wyznaczonych do tego miejscach" - napisał Tomkowicz.

 

"Konieczne są radykalne działania"

 

"Bez tych radykalnych działań, pomór świń nie zostanie zahamowany, wręcz przeciwnie, a państwo będzie ponosić olbrzymie koszty na walkę z nim. Wschodnia Polska jest zamieszkana głównie przez rodziny rolnicze. Brak możliwości hodowli trzody chlewnej już teraz utrudnia zdobywanie środków do życia setkom rodzin na naszym terenie" - podkreślił Tomkowicz.

 

Radny wskazuje, że podobne rozwiązania są na Białorusi, gdzie wojsko pomaga w odstrzale zarażonych zwierząt.

 

Zwróciliśmy się do rzecznika MON oraz Kancelarii Premiera o komentarz do pomysłu radnego. Na odpowiedzi czekamy.

 

polsatnews.pl