"Ucierpiałem w wypadku spowodowanym przez sędziego Morawskiego. Od dwóch lat czekam na odszkodowanie"

Polska

- Sprawę prowadzi już czwarty prokurator, a wciąż nie ma wniosku o uchylenie immunitetu sędziemu Trybunału Konstytucyjnego - powiedział Andrzej Peruga, poszkodowany w wypadku z udziałem prof. Lecha Morawskiego. Sędzia zaprzecza wersji przedstawianej przez Perugę. Przedsiębiorca był gościem programu "Prawy do Lewego, Lewy do Prawego" w Polsat News 2.

Do wypadku doszło 18 czerwca 2015 roku na autostradzie A1.

 

- Jechałem samochodem dostawczym Peugeot Boxer prawym pasem, był bardzo mały ruch. Na przestrzeni 2-3 kilometrów przede mną nie było żadnego pojazdu, więc włączyłem tempomat. Nie spodziewając się niczego, w pewnym momencie poczułem potworne uderzenie, huk, i jakby coś podnosiło mój samochód z tyłu - opowiadał Peruga.

 

"Straciłem przytomność"

 

- Na moment samochód stracił stabilność, zaczął się przewracać. Uderzyłem głową w drzwi lub szybę i na moment straciłem przytomność. Samochód odbił się od barierki, działo się to na przestrzeni kilkuset metrów. Gdy się ocknąłem, leżałem na boku samochodu, wciśnięty pod kolumnę kierowniczą - dodał.

 

Przedsiębiorca podkreślił, że służby ratownicze wezwały osoby postronne, które przejeżdżały drugim pasem.

 

- Pan Lech Morawski nie zadzwonił na numer 112 ani nie nawiązał ze mną żadnego kontaktu, nie próbował mi pomóc. Nie zdobył się na ludzki odruch, nie przeprosił - powiedział Peruga.

 

Rozmówca Mariusza Ziomeckiego zaznaczył, że policjanci, którzy przyjechali na miejsce sporządzili notatki, z których jednoznacznie wynika, kto jest sprawcą wypadku. - Był to pan Morawski - stwierdził gość Polsat News 2.

 

Podważona opinia biegłych

 

Przedsiębiorca podkreślił, że "ekspertyzy, które zrobili biegli z laboratorium kryminalistyki Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku potwierdziły bezsprzecznie jego wersję".

 

- Prokuratura generalna podważała opinie tych biegłych, którzy wskazywali bezspornie na winę pana Morawskiego, więc powołano nowych biegłych. Z mojej wiedzy wynika, że potwierdzili wersję pierwszych biegłych, że sprawcą wypadku jest pan Morawski - powiedział Peruga.

 

Jak przyznał, "nie miał pretensji do pana Morawskiego, że spowodował wypadek", bo "każdy może mieć słabszy dzień". - Najgorsze jest to, jak postępował później. Nie chciałem od niego nic. Chciałem z jego ubezpieczycielem załatwić sprawę - wyjaśnił.

 

Morawski zaprzecza wersji Perugi

 

Dodał, że "cała sprawa odszkodowawcza zaczęła wchodzić na właściwy tryb, ale została zatrzymana na wniosek pana Lecha Morawskiego".

 

Peruga powiedział, iż "był przekonany, że sprawa potoczy się szybko, sprawnie, aż tu nagle dostał pismo". 

 

Przedsiębiorcza odczytał jego fragment podczas programu: "W związku z otrzymanym w dniu 14 września 2015 roku pismem informującym mnie, iż Proama (ubezpieczyciel - red.) przyjęła zgłoszenie szkody dotyczące uszkodzenia mienia powstałego wskutego zdarzenia z dnia 18 czerwca, stwierdzenia, że w podanych okolicznościach wynika, że ponoszę odpowiedzialność cywilną za powstanie powyższej szkody spowodowanej ruchem pojazdu, oświadczam, że do chwili obecnej nie zostały postawione mi zarzuty potwierdzające moją odpowiedzialność. Pragnę zaznaczyć, że w tej sytuacji zaprzeczam przedstawionym przez pana Perugę okolicznościom zmierzającym do obciążenia mnie odpowiedzialnością za sprawstwo wypadku. Czekam na wynik postępowania przygotowawczego w tej sprawie".

 

- W moim przekonaniu jest to niezwyczajnie długi czas na ustalenie przebiegu wypadku i wskazanie winnego. Myślę, że problemem może być to, że osobą, której ewentualnie mogą zostać postawione zarzuty, jest sędzia TK. Dmucha się na zimne i chce się dopilnować wszelkich, może nawet nieistotnych faktów, których nie można podważyć - powiedział Peruga.

 

- Czuję rozżalenie, bo przez dwa lata żyję w potwornym stresie: nie dość, że jestem ofiarą wypadku, to ze słów pana Morawskiego wynika, że próbuje się ze mnie zrobić sprawcę, bo jego wersja jest zupełnie odmienna od mojej - dodał.

 

Polsat News 2

luq/dro/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze