Z wnioskiem o wyjaśnienia w sprawie koperty od "córki leśniczego" wystąpił do Ministerstwa Środowiska użytkownik Twittera, który zajmuje się monitorowaniem działań władz. Chce wiedzieć, czego dotyczył list przekazany przez Jana Szyszkę Mariuszowi Błaszczakowi 13 czerwca i gdzie w efekcie trafił.

 

- Sprawa wydawała się oczywista - komentuje użytkownik dane_publiczne, który właśnie otrzymał odpowiedź resortu na swoje pytanie. Jak się okazuje - dla ministerstwa oczywista nie jest.

 

 

"Bez zbędnej zwłoki"

 

Zgodnie z art. 13. Ustawy o dostępie do informacji publicznej, przedstawiciel władz powinien odpowiedzieć "bez zbędnej zwłoki, nie później jednak niż w terminie 14 dni od dnia złożenia wniosku". 

 

Jeżeli informacja nie może być udostępniona w tym terminie podmiot, do którego skierowano pytanie powinien powiadomić o powodach opóźnienia oraz wyznaczyć nowy termin odpowiedzi, ale nie dłuższy niż dwa miesiące od dnia złożenia wniosku.

 

W tym przypadku resort wydłużył termin "ze względu na konieczność dokonania analizy sprawy". Odpowiedź wnioskodawca ma otrzymać do 14 lipca, ale według ustawy ministerstwo może przedłużyć termin - o kolejny miesiąc.

 

Tydzień po przekazaniu listu premier Beata Szydło stwierdziła, że "to wypadek przy pracy, który w ogóle nie powinien się zdarzyć, na pewno będzie to wyjaśniane".

 

Po pewnym czasie zareagował też sam Jan Szyszko.

 

 

Co zrobiła "córka leśniczego"

 

Sprawa koperty stała się głośna dzięki nagraniu Telewizji Polsat. Operator zarejestrował wymianę zdań między ministrami Janem Szyszką i Mariuszem Błaszczakiem. Przed posiedzeniem rządu minister środowiska wręczył szefowi MSWiA kopertę i poprosił o przeczytanie.

 

- To jest taka… córka leśniczego – powiedział Jan Szyszko.

 

- A to jest kamera Polsatu – odpowiedział Błaszczak.

 

Mimo wszystko minister środowiska poprosił jednak o zainteresowanie się treścią listu, a Błaszczak kopertę przyjął.

 

polsatnews.pl