"Konsultacje w kwestii bezpieczeństwa". Wywiad z ambasadorem USA przed wizytą Donalda Trumpa w Polsce

Polska

- Sądzę że prezydent Donald Trump potwierdzi wagę sojuszu, jakim jest NATO i wagę naszych stosunków dwustronnych, bo silniejsza Polska i silniejsze NATO oznaczają silniejszego partnera Stanów Zjednoczonych - mówi ambasador USA w Polsce Paul W. Jones w rozmowie z Janem Mikrutą, dziennikarzem "Wydarzeń" Polsatu. Wyjaśnia też, dlaczego Trump wygłosi swoje wystąpienie na Placu Krasińskich w Warszawie.

Prezydent USA Donald Trump przyleci do Polski 5 lipca - na zaproszenie prezydenta Andrzeja Dudy. W Warszawie będzie przebywał do 6 lipca. Później uda się na szczyt G20 w Hamburgu (Niemcy). 

 

Jak poinformowała kancelaria polskiego prezydenta podczas wizyty Trumpa dojdzie do rozmów m.in. na temat polityki bezpieczeństwa, inwestycji energetycznych i gospodarki oraz współpracy politycznej, zwłaszcza w zakresie przyszłego niestałego członkostwa Polski w Radzie Bezpieczeństwa ONZ.

 

W Warszawie prezydenci Duda i Trump spotkają się też z liderami państw Trójmorza, którzy będą uczestniczyć w szczycie w Polsce.

 

Według Białego Domu, wizyta amerykańskiego przywódcy potwierdzi status Polski jako "jednego z najbliższych europejskich sojuszników USA".

 

O tym, z jakimi propozycjami przyjeżdża do Warszawy amerykański prezydent Jan Mikruta rozmawiał z ambasadorem USA w Polsce Paulem W. Jones'em. 

 

Jan Mikruta: Panie ambasadorze. Dziękuję, że znalazł Pan czas w tak napiętym okresie…

 

Ambasador Paul W. Jones:  - Dzień dobry i bardzo mi miło, że jestem gościem Polsatu.

 

Dziękuję…  Prezydent Trump odwiedzi Polskę, Warszawę przed Berlinem, przed Paryżem. Czy to nowe otwarcie na Europę Centralną ? Czy możemy oczekiwać, że staniemy się dla Ameryki ważniejszymi partnerami?

 

- Myślę, że wizyta prezydenta Trumpa jest wyrazem tego, jak bliskim i solidnym partnerem jest Polska oraz naszego zainteresowania nie tylko Polską, ale całym regionem i całą Europą. Sądzę więc, że prezydent Trump potwierdzi  wagę sojuszu jakim jest NATO i  wagę naszych stosunków dwustronnych, ponieważ silniejsza Polska i silniejsze NATO oznaczają silniejszą Europę, silniejszego partnera Stanów Zjednoczonych.

 

Jeśli dobrze rozumiem obiecane przez polskie władze entuzjastyczne przyjęcie także było istotną kwestią. Tym bardziej po niezbyt ciepłym powitaniu prezydenta w czasie szczytów NATO i G7…

 

- Wszyscy amerykańscy prezydenci odwiedzają Polskę. Dzieje się tak od wielu lat. W ostatnich dwudziestu latach było wiele takich wizyt. Jest więc logiczne, że prezydent Trump przylatuje do Polski. Ale to oczywiście prawda - Polacy są entuzjastyczni wobec Ameryki, tym bardziej teraz, zważywszy na sytuację bezpieczeństwa w regionie i rozmieszczenie tu amerykańskich jednostek wojskowych. Historia amerykańskiej aktywności w tym regionie jest naprawdę długa. Mija niemal dokładnie sto lat od momentu, gdy prezydent Wilson włączył uznanie niepodległości Polski jako trzynasty z czternastu punktów pokojowego ładu po zakończeniu pierwszej wojny światowej. A jeszcze bliżej jest do trzydziestej rocznicy słynnej berlińskiej przemowy prezydenta Reagana, w której mówił o zburzeniu muru.  Myślę więc, że to kontynuacja amerykańskich zobowiązań wobec Polski i tego regionu.

 

Powinniśmy oczekiwać jakiejś mocnej politycznej oceny sytuacji w Polsce i Europie?

 

Myślę, że centralną kwestią tej wizyty będą obrona i bezpieczeństwo, zobowiązania wobec sojuszników, partnerstwo transatlantyckie. W tym znaczeniu, że silna Polska i silny Sojusz są dobre dla Ameryki, są dobre dla bezpieczeństwa i pomyślności całej strefy transatlantyckiej. Spodziewam się też, że zobaczymy także zainteresowanie i podkreślenie naszych biznesowych, ekonomicznych i handlowych związków, które są bardzo dobre i - szczerze mówiąc - mogą być jeszcze lepsze.

 

Wspomniał pan, panie ambasadorze o obecności wojskowej. Polska cieszy się z rotacyjnej obecności amerykańskich oddziałów. Czy ta administracja rozważa stworzenie tu stałych baz?

 

- Mam wrażenie, że gdy przyjrzymy się wojskowemu spojrzeniu na dzisiejsze środowisko bezpieczeństwa , najważniejsze są zdolności manewrowe, szybkość, zdolność rozmieszczania i wzmacniania sił, przenoszenia oddziałów ze Stanów Zjednoczonych do Polski czy krajów bałtyckich. Ćwiczymy i prezentujemy takie właśnie zdolności. Ale upewniamy się także, że nasze oddziały i sprzęt są odpowiednio rozmieszczone, by móc natychmiast zareagować, jeśli coś wydarzyłoby się wzdłuż wschodniej flanki.

Sądzę, że wiele osób wyobraża sobie okres lat 50-ych, gdy budowaliśmy ogromne bazy, z rodzinami, szkołami dla dzieci żołnierzy…

 

 …takie jak Rammstein…  

 

- … właśnie… Przyszłość infrastruktury, którą wspólnie tworzymy raczej nie będzie tak wyglądać. Ale to nie oznacza, że nie zabezpieczamy wspólnie Sojuszu, oznacza jedynie, że jesteśmy w XXI wieku.

 

Sądząc po ostatnich wydarzeniach, w tym amerykańskich ostrzeżeniach wobec reżimu w Syrii, wygląda na to, że Syria i Bliski Wschód stają się coraz ważniejsze dla administracji prezydenta Trumpa.  To może oznaczać jakiś rodzaj współpracy z Rosją, to z kolei może oznaczać pewnie układ w sprawie bezpieczeństwa z Rosją. Rozumie pan, panie ambasadorze, że dla ludzi żyjących w tej części Europy doniesienia o kontaktach ludzi administracji prezydenta Trumpa z Rosją Władimira Putina są niepokojące. Czy wizyta w Warszawie ma być pewnym sygnałem dla Rosji i Europy? Tym bardziej, że odbędzie się w przeddzień spotkania prezydenta Trumpa z prezydentem Putinem?

 

- Opisałbym ją raczej jako w pełni logiczny krok ze strony prezydenta Trumpa - to że chce rozmawiać z polskimi przywódcami, także w kontekście szczytu Inicjatywy Trójmorza, którego gościem prezydent będzie. Że chce wysłuchać przywódców pozostałych jedenastu państw, obecnych w Warszawie, poznać ich spojrzenie na kwestie gospodarcze i bezpieczeństwa oraz na Rosję. Nie opisałbym więc tej wizyty jako sygnału, ale jako logiczne konsultacje w kwestii bezpieczeństwa.

 

Czy Inicjatywa Trójmorza jest z biznesowego punktu widzenia interesująca dla Stanów Zjednoczonych? Chiny także inwestują w tej części Europy, mają swoją własną inicjatywę 16+1

 

- Przede wszystkim uważam, że amerykański biznes i nasze związki gospodarcze były ogromną częścią imponującej historii sukcesu polskiego wzrostu gospodarczego na przestrzeni ostatnich 27 lat, wzrostu w każdym kolejnym roku przez 27 lat. Tu i w całym regionie. Doskonale znamy i nasze firmy doskonale znają ten region i znajdują tu bardzo pozytywną atmosferę do robienia interesów.

Wydaje mi się, że Inicjatywa Trójmorza skupia się głównie na połączeniu Północy z Południem w zakresie energetyki, telekomunikacji i transportu. Myślę, że rozszerzenie możliwości naszej współpracy jest oczywiście interesujące. Przede wszystkim w kwestii bezpieczeństwa energetycznego. Administracja prezydenta Trumpa jest bardzo zainteresowana eksportem LNG, skroplonego gazu ziemnego, ale także współpracą w produkcji energii, czy technologiami czystego wydobycia węgla. Jest wiele kwestii, które mogą pomóc  temu regionowi stać się bezpieczniejszym i bardziej połączonym energetycznie.

 

Prezydent Trump spotka się w Warszawie z wicepremierem Morawieckim, z ministrem obrony Macierewiczem, ale nie z premier Szydło. Czy to oznacza, że biznes i kontrakty zbrojeniowe są zdecydowanie ważniejsze, niż klasyczna polityka?

 

- Prezydent Trump został zaproszony przez prezydenta Dudę na dwustronną część tej wizyty oraz wspólnie przez prezydentów Polski i Chorwacji do udziału jako gość w szczycie Inicjatywy Trójmorza. Jest więc logiczne, że spotyka się ze swoim odpowiednikiem, czyli prezydentem Dudą. To strona Polska decyduje kto weźmie udział w rozszerzonej części rozmów dwustronnych. To kwestia całkowicie polska.

 

Wiele było plotek o możliwości spotkania prezydenta Trumpa z Jarosławem Kaczyńskim. Czy taka opcja jest na stole?

 

- Tak, jak powiedziałem - prezydent Trump spotka się ze swoim odpowiednikiem prezydentem Dudą. Później weźmie udział w spotkaniu z przywódcami Inicjatywy Trójmorza, a następnie wygłosi ważne przemówienie. To od polskiej strony zależy, kto zostanie włączony do dwustronnej części rozmów.

 

To ważne przemówienie zostanie wygłoszona na Placu Krasińskich. Według polskich źródeł prezydent Trump osobiście wybrał to miejsce. Zakładam, że ambasada miała z tym coś wspólnego - dlaczego więc to właśnie miejsce?

 

- To miejsce o wyjątkowym znaczeniu ze względu na pomnik Powstania Warszawskiego, który odegra centralną rolę tła wystąpienia prezydenta. Uznaliśmy, że to odpowiednie miejsce dla przemówienia i Biały Dom podzielił tę opinię.

 

- To ważne przemówienie będzie przemówieniem do Polaków, do Europy, do świata? Jak ważne i jak wielkie będzie?

 

- Oczywiście do Polaków i oczywiście do Europy i regionu. Spodziewam się, że znacząca część przemówienia będzie poświęcona bezpieczeństwu i NATO, ale zobaczymy. Mamy nadzieję, że przyjdzie dużo ludzi, zachęcamy mieszkańców, by wzięli w tym wydarzeniu udział. 6 lipca około godziny 13, choć oczywiście trzeba pojawić się nieco wcześniej. A nawet jeśli nie uda się dotrzeć naprawdę blisko, to ustawione będą naprawdę ogromne telebimy, wszystko można będzie zobaczyć i poczuć także z okolic Placu Krasińskich.

 

- A prezydent Trump wspomni o artykule piątym Traktatu Północnoatlantyckiego o kolektywnej obronie. Zdaje pan sobie sprawę, że po majowym wystąpieniu prezydenta w kwaterze głównej NATO, gdy o artykule piątym nie wspomniał, wiele osób w tej cześci Europuy było rozczarowanych?

 

- Wydaje mi sie , że te minikontrowersje odeszły w niepamięć po tym jak prezydent wyraźnie wspomniał o artykule piątyem po spotkaniu z prezydentem Rumunii. Myślę, że amerykańskie zobowiązanie wobec NATO i Polski będą jasno wynikać z prezydenckiego przemówienia. Dodam, że w trakcie przemówienia wśród publiczności będą przedstawiciele amerykańskich oddziałów w Polsce oraz polscy żołnierze. Zarówno oglądający wystąpienie, jak i prezydent Trump, zobaczą, że jesteśmy tu wspólnie, a po przemówieniu przeniesiemy się w okolice Stadionu Narodowego, gdzie odbędzie się piknik polsko-amerykański zorganizowany przez ministra obrony. Będą tam nasi żołnierze, pracownicy naszej ambasady, będziemy prezentować wszystkie aspekty relacji między naszymi krajami. Zachęcam do udziału.

 

- Prezydent pojawi się na tym pikniku?

 

- Prezydent nie zdoła się pojawić, ale będą żołnierze i wiele innych osób.

 

- W czasie pierwszej podróży prezydenta Trumpa do Arabii Saudyjskiej Biały Dom zażyczył sobie, by dla prezydenta przygotowano steka i keczup - oprócz tradycyjnych dań lokalnych. Wie pan coś o podobnych życzeniach tym razem?

 

- Nie wiem, czy prezydent będzie miał szansę spróbować wspanialej polskiej kuchni, ale jeśli taka okazja będzie, to będę go zdecydowanie zachęcał, aby jej spróbował.
  

Wywiad dostępny też tutaj.

 

 

Polsat News, polsatnews.pl

mik/dro/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze