To kolejne pytania, które rzecznik stawia Komendantowi Głównemu Policji. Jak argumentuje, w odpowiedzi policji na jego poprzednie wystąpienie są „kwestie wymagające dodatkowego doprecyzowania”.

 

Z informacji uzyskanych przez RPO wynika, że śledczy zabezpieczyli nagranie z paralizatora dopiero 31 maja. To ponad dwa tygodnie od interwencji policjantów zakończonej śmiercią Igora Stachowiaka. RPO chce wiedzieć, dlaczego tak późno.

 

Po co policji telefony świadków?

 

Ma też wątpliwości, czy policja słusznie zatrzymała świadków interwencji, którzy ją zarejestrowali.

 

Bodnar powołuje się na ustawę o policji, zgodnie z którą zatrzymanie może być zastosowane tylko wówczas, gdy inne środki okazały się bezcelowe lub nieskuteczne.

 

Domaga się też odpowiedzi na pytanie, na jakiej podstawie funkcjonariusze zabrali świadkom telefony z nagraniami i do czego im posłużyły.

 

Błędy funkcjonariuszy

 

We wcześniejszej odpowiedzi na pytania RPO nadinsp. Jarosław Szymczyk opisał działania policji i wskazał błędy funkcjonariuszy. Wśród nich wymienił m.in. brak właściwego nadzoru nad sprawą i nierzetelne wyjaśnienia okoliczności użycia siły przez policjantów przed śmiercią mężczyzny.

 

Policjanci zatrzymali Igora Stachowiaka w maju 2016 roku na wrocławskim rynku, bo był podobny do poszukiwanego mężczyzny. Przewieźli go na komisariat, a tam zaprowadzili do toalety i kilkakrotnie razili paralizatorem. Po interwencji 25-latek zmarł.

 

Po nagłośnieniu sprawy przez media szef MSWiA zwolnił komendanta dolnośląskiej policji, jego zastępcę ds. prewencji i komendanta miejskiego we Wrocławiu. Pracę straciło też czterech funkcjonariuszy, którzy brali udział w interwencji. Piąty odszedł ze służby dobrowolnie w ubiegłym roku.

 

polsatnews.pl