Snajper zastrzelił swoją ofiarę karabinem McMillan TAC-50 w ciągu ostatnich 30 dni - napisał kanadyjski dziennik "Globe And Mail". Nie podano tej informacji wcześniej ze względu na tajny charakter misji.

 

Ze względów bezpieczeństwa źródła operacyjne nie ujawnią także nazwiska Kanadyjczyka oraz jego partnera.  Niewiadomą pozostanie także miejsce, w którym doszło do zastrzelenia.

 

Pierwotnie planowano bombardowanie

 

Trafienie zostało potwierdzone m.in. za pomocą nagrania wideo z lunety. Strzelec znajdował się w wysokościowcu, co ułatwiło mu wybór celu. 

 

- Ten strzał zakłócił atak ISIS na iracką policję. Ekstremiści nie wiedzieli, co się stało - opisuje zdarzenie źródło gazety.

 

Jak napisał "Globe And Mail", pierwotnie planowano bombardowanie pozycji wojsk ISIS. Dowództwo doszło jednak do wniosku, że nalot może zabić cywilów. Zdecydowano się więc na interwencję snajpera. Według źródła, do ekstremistów prawdopodobnie nie dobiegł nawet dźwięk wystrzału. 

 

Trzech Kanadyjczyków i Brytyjczyk

 

Gazeta zaznacza, że prawie 3,5-kilometrowa odległość między snajperem a jego zastrzelonym celem to "nowy rekord świata". Dotychczasowy należał do brytyjskiego snajpera Craiga Harrisona, który zastrzelił talibskiego bojownika w 2009 roku z odległości 2475 metrów. Miejsca 3. i 4. również należą do kanadyjskich snajperów. Ich odległości wynoszą odpowiednio 2403 i 2310 metrów.

 

Kanadyjskie wojsko wysłało do Iraku 200 żołnierzy sił specjalnych, którzy biorą udział w operacjach antyterrorystycznych, snajperskich, czy uwalniania zakładników.

 

theglobeandmail.com