Skazana lekarka ma też oddać 3,1 tys. zł osobie, od której przyjęła te pieniądze, jak również przeprosić ją na piśmie. Sąd zdecydował też o podaniu wyroku do publicznej wiadomości, poprzez wywieszenie go - na 30 dni - w Urzędzie Miasta w Suwałkach.

 

To powtórny proces w tej sprawie. W pierwszym oskarżona została w I instancji uniewinniona, ale orzeczenie to zostało uchylone w postępowaniu apelacyjnym.

 

Zwolniona po przedstawieniu zarzutów

 

Oskarżona lekarka była ordynatorką oddziału nefrologii i stacji dializ w Szpitalu Wojewódzkim w Suwałkach oraz wicedyrektorką tej placówki. Po przedstawieniu zarzutów została zwolniona.

 

Białostocka prokuratura 5 lat temu oskarżyła ją o przyjmowanie łapówek. Zarzuty dotyczyły 15 takich przypadków. Według śledczych, w części przypadków wysokości łapówek nie udało się ustalić, w pozostałych - wahały się one od 250 do 500 zł. Do dziesięciu zdarzeń doszło w latach 1997-2005. Do pozostałych pięciu - od lutego do kwietnia 2011 roku.

 

Prokuratura umorzyła postępowania wobec osób, które dawały łapówki. W pięciu przypadkach śledczy ocenili, iż czyny te miały znikomą szkodliwość społeczną. Wobec osoby, która dziesięć razy wręczyła łapówki, prokurator także umorzył postępowanie, ale dlatego, że ta osoba sama zawiadomiła o takich przypadkach.

 

Lekarka od początku nie przyznawała się do zarzutów. W 2015 r. Sąd Rejonowy w Suwałkach uniewinnił kobietę. Prokuratura odwołała się od tej decyzji, a sąd odwoławczy uchylił wyrok sądu rejonowego i nakazał przeprowadzić proces jeszcze raz.

 

Oskarżona nie stawiała się na rozprawach

 

Ponowny proces przez wiele miesięcy nie mógł się rozpocząć, bo oskarżona nie stawiała się na rozprawach. W styczniu tego roku sąd wydał decyzję o jej aresztowaniu na dwa tygodnie. Kobieta trafiła do aresztu, ale sąd II instancji uchylił areszt. Potem udało się rozpocząć proces.

 

W czwartek suwalski sąd rejonowy uznał kobietę za winną części zarzutów korupcyjnych. Oparł się przede wszystkim na szczegółowych zeznaniach osoby, która te łapówki miała wręczać. Uznał za udowodnione, iż od tej osoby oskarżona przyjęła 3,1 tys. zł.

 

Co do pozostałych zarzutów sąd ocenił, iż brak jest wystarczających dowodów na to, co i czy było wręczane, więc w tej sytuacji wątpliwości rozstrzygnął na korzyść oskarżonej i w tym zakresie ją uniewinnił.

 

Wyrok jest nieprawomocny. Skazana lekarka tuż po jego publikacji zgłosiła wniosek o jego uzasadnienie na piśmie, co otwiera drogę do złożenia apelacji.

 

PAP