Brakuje węgla. Wprowadzono limity sprzedaży. Odbiorcy stoją w kolejkach

Biznes

Dziś pierwszy dzień astronomicznego lata, ale są już tacy którzy myślą o zimie. I o zapasach węgla, który zwykle o tej porze roku jest najtańszy. A teraz nie dość, że cena nie spada, to jeszcze go brakuje. O kolejkach po towar reglamentowany informuje reporterka Polsat News Alicja Waliszewska.

Indywidualni odbiorcy węgla musza przyjechać rano, stanąć w kolejce do składu opałowego, a gdy węgla nie wystarczy, to trzeba wrócić na drugi dzień i znowu czekać.
 

Nie ma jednak gwarancji, że kolejnego dnia węgiel będzie. Żeby dostać kilka ton opału czasem  trzeba czekać dwie, trzy doby.

 

Trzy dni w kolejce po pięć ton węgla


- Samochód stoi - wie pani, jak z tego się żyje, to niech sobie pani wyobrazi, jakie to jest utrudnienie - jak za pięć ton węgla stoi się trzy dni i ile się skasuje - 200, 250zł? - pyta rozgoryczony Henryk Filipek, odbiorca indywidualny.

 
Na węgiel czeka wielu prywatnych przewoźników, którzy kupują go w sprzedaży detalicznej. Tak długich kolejek nie pamiętają. Wszystko dlatego, że Polska Grupa Górnicza wprowadziła limity na sprzedaż węgla.


Limity wprowadzono, bo zapasy się skończyły i teraz trzeba wydobywać na bieżąco.

 

Można spodziewać się wzrostu cen


- Sprzedaż węgla jest prowadzona na bieżąco i kopalnie nie dysponują jego zapasami - stąd konieczność ustalenia dziennych limitów. Zainteresowanie odbiorców indywidualnych jest ogromne - tłumaczy Tomasz Głogowski, rzecznik prasowy Polskiej Grupy Górniczej.


Jeśli nic się nie zmieni, można się spodziewać, że ceny opału dla indywidualnych odbiorców w tym roku wzrosną.


- Węgla nie ma w naszej Polsce kochanej i co mam więcej powiedzieć? - kwituje Piotr Płonka, odbiorca indywidualny.


Polsat News

grz/hlk/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze