Oskarżeni to Afgańczyk, dziewięciu Bułgarów oraz mężczyzna mający podwójne, afgańsko-bułgarskie obywatelstwo. Dziesięciu z nich przebywa w areszcie, a jeden się ukrywa.

 

Prokuratura komitatu Bacs-Kiskun, którego stolicą jest Kecskemet, wniosła o kary dożywocia dla czterech oskarżonych, w tym domniemanego szefa siatki, 30-letniego Afgańczyka, oskarżonych o zamordowanie ze szczególnym okrucieństwem osób mających mniej niż 14 lat, oraz o długie wyroki pozbawienia wolności dla pozostałych oskarżonych.

 

Według prokuratury oskarżeni działali w zorganizowanej grupie przestępczej, która od lutego do sierpnia 2015 roku ponad 30 razy przemyciła do Europy Zachodniej w sumie 1200 osób, stłoczonych w pozbawionych wentylacji furgonetkach. Za przemyt szef siatki miał uzyskać 300 tys. euro.

 

Wśród ofiar czwórka dzieci

 

Zarzuca im się, że rankiem 26 sierpnia 2015 roku zamknęli w ciężarówce chłodni bez dopływu świeżego powietrza 71 osób, w tym czworo dzieci, i ruszyli z miejscowości Morahalom przy granicy z Serbią na zachód. Wszyscy imigranci udusili się jeszcze na terytorium Węgier. Porzuconą ciężarówkę znaleziono na terenie Austrii. Ofiary pochodziły z Syrii, Iraku i Afganistanu.

 

Z odsłuchanych połączeń telefonicznych wynika, że przemytnicy wiedzieli o dramacie, który rozgrywał się w ciężarówce. Poinformowany, że migranci krzyczą, domagając się powietrza, domniemany szef siatki zabronił otwierania pojazdu. „Niech raczej umrą. To rozkaz” - powiedział.

 

PAP