Jak powiedziała dziennikarzom rzeczniczka podkomisji Marta Palonek, Podkomisja ds. Ponownego Zbadania Wypadku Lotniczego w Smoleńsku zaplanowała omówienie liczącego 600 stron raportu z pierwszego etapu eksperymentów pirotechnicznych wykonanych przed podkomisję i przekazanych 10 dni temu posłom komisji obrony.

 

W planie posiedzenia znalazła się też "prezentacja podobieństw szczątków powybuchowych pochodzących z eksperymentów pirotechnicznych ze szczątkami ze Smoleńska" oraz "omówienie niejawnego materiału dotyczącego obrażeń termicznych u ofiar, których ciała znaleziono poza strefami pożaru, wraz z prezentacją mapy lokalizacji ciał ofiar".

 

Zamknięte posiedzenie

 

- Z uwagi na fakt, że powyższe tematy będą zawierały zarówno dane wrażliwe, jak i informacje niejawne, posiedzenie komisji będzie miało charakter zamknięty - zastrzegła Palonek.

 

Ponadto podkomisja zaprezentuje kwestie związane z precyzyjnym sprowadzaniem samolotu Tu-154M w Smoleńsku.

 

Zapowiedziano także odniesienie się do materiału TVN24 dotyczącego badań WAT nad zagadnieniem obrotu samolotu po zmianie rozkładu sił nośnych wskutek utraty części skrzydła.

 

Jak powiedział członek podkomisji Marek Dąbrowski, przygotowana dla posłów prezentacja dotyczy tego, czy można było opanować obrót samolotu w zależności od stopnia wychylenia płaszczyzn sterowych i kątów natarcia. Dąbrowski dodał, że WAT kontynuuje i uszczegóławia wyliczenia. Według członka podkomisji kąt natarcia w materiale telewizyjnym został zawyżony, a w zawiadomieniu do prokuratury "nie wzięto pod uwagę danych prawidłowych".

 

Wniosek PO do prokuratury

 

Po emisji materiału PO złożyła do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez podkomisję poprzez manipulacje wynikami badań Wojskowej Akademii Technicznej na temat katastrofy i poświadczenie nieprawdy, co jest zagrożone kara do pięciu lat więzienia. Według Dąbrowskiego "kanwą wniosku posłów PO do prokuratury informacja nieprzetworzona, której autor nie zrozumiał".

 

Działająca przy MON podkomisja została powołana w lutym 2016 r. 10 kwietnia tego roku, w 7. rocznicę katastrofy smoleńskiej, podkomisja zaprezentowała film, w którym postawiła hipotezę, zgodnie z którą przyczyną tragedii była seria eksplozji ładunków termobarycznych w kadłubie, centropłacie i skrzydłach samolotu.

 

W latach 2010-11 katastrofę smoleńską zbadała Komisja Badania Wypadków Lotniczych, której przewodniczącym był ówczesny szef MSWiA Jerzy Miller. W opublikowanym w lipcu 2011 r. raporcie, komisja Millera stwierdziła, że przyczyną katastrofy było zejście poniżej minimalnej wysokości zniżania, a w konsekwencji zderzenie samolotu z drzewami, prowadzące do stopniowego niszczenia konstrukcji maszyny. Komisja podkreślała, że ani rejestratory dźwięku, ani parametrów lotu nie potwierdzają tezy o wybuchu na pokładzie samolotu.

 

PAP