Ekspert: mało prawdopodobne, że usuwając zaatakowane drzewa, zwalczymy kornika

Technologie
Ekspert: mało prawdopodobne, że usuwając zaatakowane drzewa, zwalczymy kornika
wikipedia.org/Rafal Konieczny

Wycinanie martwych świerków, które zostały już opuszczone przez korniki nie wpływa bezpośrednio na dynamikę populacji kornika. Jeśli chodzi nam głównie o ograniczenie gradacji kornika, takie drzewa nie powinny być wycinane - przekonuje prof. Martin Schroeder ze Szwedzkiego Uniwersytetu Rolniczego w Uppsali, uznawany za jednego z najlepszych w Europie specjalistów od kornika drukarza.

- Gdy korniki już opuszczą drzewa, pod korą, do kolejnego lata, nadal pozostają inne organizmy, będące naturalnymi wrogami kornika - przekonuje prof. Schroeder.


Ekspert przyznał, że usuwanie zaatakowanych przez kornika drukarza drzew (tzw. cięcia sanitarne) jest metodą stosowaną od dawna.

 

- Gdy korniki przebywają w drzewach, możemy je usunąć z lasu - usuwając te drzewa, lub zabić je, okorowując drzewa, zanim nowa generacja korników te drzewa opuści - powiedział prof. Schroeder.

 

"Okres, w którym zaatakowane drzewa powinny być usunięte, jest dość krótki"


Profesor z Uppsali ma jednak wątpliwości, jak skuteczna jest ta metoda w zwalczaniu kornika. - Teoretycznie populację kornika można znacznie ograniczyć, jeśli uda nam się usunąć w odpowiednim czasie dużą część zasiedlonych przez niego drzew. Ale w praktyce szereg problemów utrudnia osiągnięcie tego celu. Przede wszystkim drzewa muszą być usunięte w momencie, gdy korniki mają wciąż formę larwy lub poczwarki. Gdy osiągną już stadium dorosłe, wówczas - podczas wycinania drzew - uwalniają się wraz z odpadającą korą i pozostają w lesie. Dlatego okres, w którym zaatakowane drzewa powinny być usunięte, jest dość krótki - podkreśla ekspert.


Zwraca również uwagę, że drzewa będą również atakowane przez dużą część lata w wyniku tzw. rójki "siostrzanej" i kolejnej. - Dlatego las należy kontrolować w poszukiwaniu takich drzew przez większość lata. Zaatakowane drzewa wciąż mają jednak zielone igły i mogą być rozrzucone w krajobrazie leśnym, więc ich znalezienie jest trudne - wyjaśnia prof. Schroeder.

 

"Wycinanie drzew może być opłacalne ze względu na wartość surowca"


Podkreśla również, że grupy zaatakowanych drzew mogą być małe, więc ich wycinanie może być stosunkowo drogie. A ponieważ w trakcie gradacji wiele drzew atakowanych jest równocześnie, problemem mogą być nawet ograniczone zasoby sprzętowe.
 

- Uważam, że z powodu wspomnianych problemów ekstremalnie trudno jest zakończyć trwającą, wielkoskalową gradację kornika przy pomocy cięć sanitarnych. To nie oznacza, że cięć sanitarnych podczas gradacji nie należy nigdy stosować. Jeśli gradacja ma miejsce w lasach gospodarczych, wycinanie grup zasiedlonych drzew może być opłacalne ze względu na ekonomiczną wartość pozyskanego surowca - choć gdy grupy te są zbyt małe, koszty ich pozyskania są relatywnie wysokie - i redukcję ryzyka kontunuowania ataków w tym samym drzewostanie - podsumowuje prof. Martin Schroeder ze Szwedzkiego Uniwersytetu Rolniczego w Uppsali.

 

"Mało jest prawdopodobne, że usuwając zaatakowane drzewa, zwalczymy kornika"


Puszcza Białowieska ma powierzchnię ok 1500 km2, z czego ok. 40 proc. leży w Polsce. Około 17 proc. polskiej części jest chronione jako park narodowy, a kolejne 18 proc. - w inny sposób, dlatego zasiedlone przez kornika drzewa polscy leśnicy mogą usuwać tylko w części lasu. Pytany czy tak prowadzone cięcia sanitarne są skuteczne profesor stwierdził: - Jeśli gradacja kornika ma miejsce na całym terenie, na którym tereny chronione i niechronione - czyli te, gdzie stosuje się cięcia sanitarne - stanowią mozaikę, to mało jest prawdopodobne, że usuwając zaatakowane drzewa, zwalczymy kornika. Nawet jeśli założymy, że sama metoda cięć sanitarnych jest skuteczna.


PAP

grz/luq/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze