May spotkała się z mieszkańcami okolicznych bloków, przywódcami lokalnej społeczności i poszkodowanymi wskutek pożaru, by zadeklarować przekazanie 5 mln funtów na wsparcie, zapewnienie mieszkań, a także pomoc w korzystaniu z kont bankowych i dostęp do gotówki.

 

"Będziemy monitorować, co jeszcze trzeba zrobić"

 

Gdy odeszła do samochodu, demonstranci niezadowoleni z niewłaściwej ich zdaniem reakcji władz na tragedię, zaczęli biec za autem i wykrzykiwać obelgi pod adresem szefowej rządu - relacjonował obecny na miejscu reporter Reutera.

 

"Pakiet pomocy, jaki dziś ogłaszam, ma jak najszybciej zapewnić ofiarom wsparcie, którego potrzebują, by zadbać o siebie i swoich bliskich. Będziemy monitorować, co jeszcze trzeba zrobić" - przekazała May w oświadczeniu wydanym przez jej biuro prasowe.

 

Wcześniej w piątek domagający się sprawiedliwości demonstranci wtargnęli do siedziby władz londyńskiej dzielnicy Kensington and Chelsea, gdzie w środę doszło do pożaru wieżowca Grenfell Tower. Doszło do przepychanek między funkcjonariuszami i protestującymi.

 

Bilans ofiar najpewniej wzrośnie

 

Jak pisze Reuters, napięcie w dzielnicy rosło już od środy. Od władz domagano się odpowiedzi na pytanie, jak mogło dojść do spalenia 24-piętrowego budynku, a także zarzucano władzom, że nie dostarczyły wystarczającej pomocy ofiarom, które zostały bez dachu nad głową.

 

Policja zapowiadała, że bilans pożaru wieżowca Grenfell Tower w zachodnim Londynie najpewniej będzie rósł. Z 78 rannych 24 pozostaje w szpitalach, w tym 12 jest w stanie krytycznym. Funkcjonariusze wciąż wydobywają z budynku ciała; ostrzegano, że może to potrwać nawet kilka tygodni.

 

PAP