Polacy odbudowali w Nepalu szkołę zniszczoną wskutek trzęsienia ziemi. Teraz zdewastował ją wykonawca

Świat
Polacy odbudowali w Nepalu szkołę zniszczoną wskutek trzęsienia ziemi. Teraz zdewastował ją wykonawca
Facebook/Uprowadzona do

Podróżnik i wolontariuszka z Polski poruszeni ogromem strat po poważnym trzęsieniu ziemi, jakie nawiedziło dwa lata temu Nepal, postanowili odbudować jedną ze zniszczonych tam szkół. Gdy budynek był już prawie gotowy, niespodziewanie uszkodził go jeden z robotników, który źle zamontował balustrady. Nieudolnie dokonując poprawek niemal zdewastował budynek.

Podróżnik Maciej Pastwa i wolontariuszka stowarzyszenia Lepszy Świat Sylwia Jędernalik postanowili odbudować zniszczoną szkołę w miejscowości Bakrang w zachodniej części Nepalu.

 

Udało im się zebrać na ten cel ponad 400 tys. złotych.

 

"O tym dniu marzyliśmy od dwóch lat, a wiec od momentu, kiedy w naszych głowach rodził się pomysł projektu budowy szkoły. Niekiedy bardzo w niego wierzyliśmy, a niekiedy wydawało nam się, że nigdy go nie doczekamy. Budowa jakiegokolwiek budynku to niestety nie jest łatwa sprawa. Teraz wiemy to doskonale" - napisali na swoim profilu na Facebooku inicjatorzy akcji.

 

W szkole będzie się uczyć ponad 250 dzieci w ośmiu klasach. Przed budynkiem wisi polska flaga, a instytucja nosi imię polskiej filantropki Marii Magdaleny Kwiatkiewicz, która wsparła projekt odbudowy szkoły, ale pomaga również innym wioskom w Nepalu i wielu ludziom na całym świecie.

 

Otwarcie szkoły było wielkim wydarzeniem dla lokalnej społeczności.

 

 

"Było przepięknie, cudownie i wzruszająco. Z radości i sentymentu popłakaliśmy się więcej niż kilka razy" - relacjonowali inicjatorzy akcji.

 

"Było wiele osób, dziewczynki tańczyły w narodowych strojach, zabrzmiał hymn nepalski i polski, były przemówienia, prezenty, a dzieci ze szkoły w polskim języku krzyczały "Dziękujemy, dziękujemy!" I "Sto lat, sto lat, niech żyją, żyją nam!" - napisali na Facebooku.

 

"To są dwa lata naszego życia. Trudny okres, ale mogę z dumą powiedzieć, że wybudowaliśmy naprawdę bardzo solidną szkołę. Moim zdaniem, w razie ewentualnego trzęsienia ziemi, ta szkoła powinna stać" - relacjonował podróżnik.

 

"Dygotały na prawo i lewo przy drobnym dotyku"

 

Kilka dni po oficjalnym otwarciu szkoły jeden z lokalnych pracowników zamontował balustrady na piętrze. Niestety, zrobił to nieudolnie i w sposób zagrażający bezpieczeństwu dzieci. 

 

"Wszystkie rurki dygotały na prawo i lewo przy drobnym dotyku. Gdyby dzieci się o nie oparły, na sto procent razem z balustradą wypadłyby z piętra" - relacjonowali Polacy.

 

 

Pracownik najpierw nie chciał dokonać zmian, a gdy w końcu "po wielu prośbach i groźbach" przyjechał na miejsce wskutek kolejnych niefachowych prób naprawy źle założonej balustrady dokonał znacznych zniszczeń budynku.

 

"Zniszczony jest cały górny front, a więc mur werandy i filary" - żaliła się wolontariuszka.

 

Polacy zgłosili sprawę policji. Usłyszeli, że muszą jednak zapłacić wykonawcy, bo tak nakazuje miejscowa tradycja. Wykonawca ma - na tyle, ile potrafi - naprawić szkody.

 

polsatnews.pl, Facebook/Uprowadzona do

dk/dro/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze