- Jestem bardzo zadowolony, że osiągnęliśmy porozumienie w sprawie wszystkich elementów strategii dotyczącej długu oraz udziału w programie Międzynarodowego Funduszu Walutowego - ogłosił po spotkaniu w Luksemburgu szef eurogrupy Jeroen Dijsselbloem.

 

"W końcu dobre wiadomości dla Grecji. Zasłużone" - skomentował na Twitterze szef Rady Europejskiej Donald Tusk.

 

Ministrowie finansów eurolandu z zadowoleniem przyjęli pakiet reform i innych działań m.in. prywatyzacji uzgodnionych pomiędzy instytucjami reprezentującymi kredytodawców oraz władzami w Atenach.

 

- Reformy rynku pracy oraz rynku produktów wraz ze zwiększonym wykorzystaniem funduszy unijnych, pomocą techniczną oraz inicjatywami na rzecz wzrostu pozwolą Grecji wrócić na ścieżkę zrównoważonego wzrostu - podkreślał na konferencji prasowej Dijsselbloem.

 

"Doszczegółowienie niektórych elementów"


O ile pakiet reform był gotowy już wcześniej to problemem był brak chęci kredytodawców do wyjścia naprzeciw oczekiwaniom Grecji w sprawie redukcji długu. Czwartkowe spotkanie niewiele pod tym względem zmieniło, ale zapewnienia o doszczegółowieniu niektórych elementów przyszłej restrukturyzacji pozwalają przedstawicielom greckich władz wrócić z twarzą do domu.

 

Władze w Atenach zobowiązały się na utrzymanie nadwyżki pierwotnej budżetu (bez kosztów obsługi długu) na poziomie 3,5 proc. PKB do 2022 roku. To o cztery lata dłużej niż sięga kończący się w przyszłym roku program pomocowy.

 

Dijsselbloem mówił, że eurogrupa "uszczegółowiła" średnioterminowe działania dotyczące długu, które zostały uzgodnione jeszcze w maju 2016 r. Kredytodawcy są gotowi wdrożyć te działania na zakończenie programu pomocowego w 2018 r.

 

- Potwierdziliśmy, że jesteśmy gotowi rozważyć dalsze wydłużenie zapadalności długu oraz odroczenia odsetek EFSF i amortyzacji do 15 lat - mówił szef eurogrupy. Kredytodawcy są też gotowi wdrożyć specjalny mechanizm, który ma dostosowywać wysokość kredytów EFSF do stanu gospodarki. Jeśli PKB Grecji będzie rosło szybciej możliwa będzie szybsza spłata zadłużenia, jeśli wolniej możliwe będzie wydłużenie spłat.

 

"Dokonaliśmy ważnego kroku"


Kwestia zadłużenia jest ważna dla Międzynarodowego Funduszu Walutowego, który od dawna wskazuje, że Grecja nie poradzi sobie przygnieciona koniecznością spłaty ogromnych zobowiązań. Mimo braku ostatecznej decyzji w tej sprawie szefowa MFW Cristine Lagarde zapowiedziała, że wystąpi do zarządu Funduszu o zgodę na wejście do programu pomocowego.

 

- Dokonaliśmy ważnego kroku, aby pomóc Grecji i Grekom na ścieżkę w kierunku wyższego i lepszego wzrostu oraz stabilności - mówiła szefowa MFW.

 

Jak tłumaczyła w rezultacie porozumienia zaproponuje zarządowi Funduszu zatwierdzenie wstępnej umowy dla Grecji. Jej wartość ma wynosić poniżej 2 mld dolarów. Zarząd MFW ma zacząć proces zatwierdzania tej propozycji w ciągu 24 godzin tak, by zakończyć go przed 27 czerwca.


Konflikt między MFW a kredytodawcami


Temat zadłużenia od dłuższego czasu był kością niezgody pomiędzy kredytodawcami z eurolandu i MFW. MFW cały czas uważa, że wynoszący 179 proc. PKB dług Grecji jest nie do obsłużenia i dlatego nie chciał uczestniczyć finansowo w programie pomocowym wartości 86 mld euro bez porozumienia w sprawie restrukturyzacji czyli częściowego umorzenia długu.

 

Kredytodawcy z eurolandu, z Niemcami na czele, odrzucają jednak taką możliwość. Wcześniej nie chcieli nawet dyskutować o obniżeniu wysokości rat zadłużania, dopóki Grecja nie zgodzi się na dalsze oszczędności. Teraz Niemcy będą mogli ogłosić, że udało im się przekonać MFW, choć wkład finansowy jaki deklaruje Fundusz jest niewielki.

 

Przez Grecję w ostatnich miesiącach przetaczały się strajki przeciwko pakietowi przedsięwzięć oszczędnościowych wymuszanych przez kredytodawców. Reformy na jakie zgodził się rząd w Atenach obejmują redukcję emerytur od 2019 roku i podwyżki podatków od roku 2020. Wypłata Grecji kolejnej transzy pomocy pomoże uniknąć temu kraju kolejnego kryzysu, bo w lipcu Ateny mają do spłaty ponad 7 mld euro długów.

 

"To dobry rezultat"

 

Minister finansów Niemiec Wolfgang Schaeuble ocenił pozytywnie zgodę eurogrupy na wypłacenie Grecji kolejnej transzy pomocy. Podtrzymał stanowisko, że umorzenie części greckich długów nie jest konieczne. Nie wykluczył konieczności ostatecznej zgody Bundestagu.

 

- To dobry rezultat, przede wszystkim dla Grecji, ale także dla całej eurogrupy – powiedział.

 

- Po spełnieniu przez Grecję warunków wdrożenia reform strukturalnych, co uchwalił grecki parlament, stwierdziliśmy, że istnieją warunki do wypłacenia kolejnej transzy w wysokości 8,5 mld euro aby Grecja mogła obsłużyć finansowe zobowiązania i spłacić otwarte rachunki wobec greckich przedsiębiorstw, co jest ważne, gdyż umożliwia kontynuację pomyślnego rozwoju gospodarczego - powiedział szef resortu finansów.

 

Schaeuble przyznał, że jego starania, by MFW uczestniczył nadal, angażując własne środki, w programie dla Grecji, nie został w pełni zrealizowany. - Rzeczywiście udało się nam ustalić z MFW, że teraz ustali program, ale wypłaty z tego programu rozpocznie dopiero w późniejszym czasie - wyjaśnił Schaeuble. 

 

Nie wyklucza zgody Bundestagu

 

Minister zwrócił uwagę, że cały program pomocy dla Grecji wynosi maksymalnie 86 mld euro, a obecna transza stanowi jedynie niewielką cześć tej sumy. Jego zdaniem najważniejsze jest to, że MFW "pozostanie na pokładzie".

 

Schaeuble ocenił, że zawarte obecnie porozumienie nie zawiera istotnych zmian w porównaniu z wcześniejszymi ustaleniami, nie wykluczył jednak, że Bundestag będzie musiał wyrazić na niego zgodę. - O wyniku rozmów poinformujemy komisję budżetową Bundestagu i to on zdecyduje, czy parlament musi ponownie wyrazić zgodę - tłumaczył.

 

Niemiecki minister powiedział, że po zakończeniu obecnego programu pomocy Grecja nie będzie potrzebowała dalszych pieniędzy, lecz odzyska dostęp do rynków kapitałowych i będzie mogła spłacać swoje długi. 

 

Pytany, dlaczego nie przyzna, że wcześniej czy później konieczne będzie umorzenie długów, Schaeuble zaznaczył, że zobowiązania Grecji rozłożone są na wiele, nawet na 35 lat. "Oznacza to, że w najbliższych 10 latach Grecja nie ma problemu z obsługą długu. Chodzi o to, by przeprowadziła reformy i stała się bardziej konkurencyjna" - podkreślił Schaeuble. 

 

PAP