Śmierć Austriaka na komendzie w Częstochowie. Policja: zachowanie funkcjonariuszy nie było nieetyczne

Polska
Śmierć Austriaka na komendzie w Częstochowie. Policja: zachowanie funkcjonariuszy nie było nieetyczne
Polsat News

Herbert M. zmarł 27 maja na komisariacie w Częstochowie - poinformowała prokuratura. Wszczęto śledztwo pod kątem niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy. Policja wydała w środę oświadczenie, w którym twierdzi, że wszystko przebiegało zgodnie z procedurami. "W związku z nieprawdziwymi doniesieniami medialnymi (...) informujemy o przebiegu interwencji" - napisano w komunikacie.

Prokuratura Rejonowa w Lublińcu (woj. śląskie) wyjaśnia okoliczności śmierci obywatela Austrii, który pod koniec maja zmarł w jednym z częstochowskich komisariatów.

 

Śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy, polegającego na nieprawidłowym przeprowadzeniu zatrzymania Herberta M., oraz nieumyślnego spowodowania jego śmierci zostało wszczęte 29 maja.

 

"Szarpanina" między obcokrajowcem a pracownikiem ochrony

 

Częstochowska policja opublikowała w środę komunikat w związku z "nieprawdziwymi doniesieniami medialnymi, sugerującymi że na polskim komisariacie doszło do kolejnej śmierci oraz rzekomo nieetycznego zachowania policjantów w obliczu ludzkiego dramatu".

 

Policja podała, że "27 maja 2017 roku tuż przed 21:00 otrzymaliśmy zgłoszenie od firmy zajmującej się ochroną imprezy masowej na Placu Biegańskiego w Częstochowie, że w jej trakcie została naruszona nietykalność cielesna jednego z pracowników ochrony".

 

"Ze wstępnych ustaleń wynika, że pomiędzy pracownikiem ochrony a mężczyzną, który chciał wejść na teren imprezy masowej wraz z towarzyszącą mu kobietą, doszło do nieporozumienia i szarpaniny. Pracownik ochrony oświadczył, że został zaatakowany przez mężczyznę, którym okazał się 63-letni obywatel Austrii. Pokrzywdzony został uderzony w twarz i w związku z tym złożył zawiadomienie o naruszeniu swojej nietykalności cielesnej" - napisano w komunikacie.

 

"Nie zastosowano żadnych środków przymusu"

 

Policjanci z Komisariatu I Policji w Częstochowie podjęli decyzję o doprowadzeniu obywatela Austrii, któremu towarzyszyła żona, do jednostki policji. "Doprowadzenie miało na celu wyjaśnienie okoliczności zdarzenia i wykonanie stosownych czynności procesowych, w związku z podejrzeniem popełnienia przestępstwa" - informuje policja.

 

Zarówno kobieta, jak i mężczyzna, wyrazili chęć wyjaśnienia sprawy w jednostce policji i zgodzili się na przewiezienie ich radiowozem do komisariatu. "W obecności policjantów zachowywali się spokojnie i współpracowali z policjantami, wykonując ich polecenia. Żona ujętego mężczyzny, znająca dobrze język polski, na bieżąco tłumaczyła pytania i polecenia mundurowych" - dodano w komunikacie.

 

Policja zapewniła, że "wobec małżeństwa nie zastosowano żadnych środków przymusu bezpośredniego". "W trakcie wykonywania czynności mężczyzna nie uskarżał się na żadne dolegliwości zdrowotne. Kobieta poinformowała jedynie, że jej mąż leczy się kardiologicznie i przyjmuje leki" - podano.

 

"Mężczyzny nie udało się uratować"

 

Na komisariacie policjanci przystąpili do wykonywania czynności. "W pierwszej kolejności parę poddano badaniom na zawartość alkoholu w organizmie. Wyniki badań potwierdziły, że oboje znajdują się pod wpływem alkoholu. Po zbadaniu stanu trzeźwości mężczyzny policjant zauważył, że 63-latek źle się poczuł" - relacjonuje policja.

 

Policjant "natychmiast podjął decyzję o wezwaniu karetki". "Po kilku minutach na miejsce przyjechali ratownicy medyczni, którzy natychmiast podjęli czynności ratownicze wobec 63-letniego obywatela Austrii. Pomimo wysiłków policjantów i służb medycznych, mężczyzny nie udało się uratować" - poinformowano.

 

Policja podkreśla, że "wszystkie wskazane wyżej czynności były prowadzone w obecności małżonki obywatela Austrii". "O całym zdarzeniu powiadomiono prokuraturę, która zleciła wykonanie dalszych czynności. Policjanci zaproponowali żonie zmarłego mężczyzny pomoc psychologa policyjnego, jednak kobieta nie chciała z niej skorzystać" - dodano.

 

"Po zaistniałym zdarzeniu pełniący obowiązki Komendanta Miejskiego Policji w Częstochowie mł. insp. Dariusz Atłasik polecił natychmiast wdrożyć czynności wyjaśniające, mające na celu wszechstronne wyjaśnienie okoliczności tej interwencji. Niezależnie od czynności policji, sprawę również wyjaśnia Prokuratura Rejonowa w Lublińcu" - podsumowano.

 

polsatnews.pl

mr/kan/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze