Gliński wziął udział w uroczystości 77. rocznicy deportacji polskich więźniów do niemieckiego obozu Auschwitz. Podczas uroczystości przedstawiciele MKiDN i oświęcimskiego starostwa podpisali list intencyjny w sprawie powołania Muzeum "Sprawiedliwi spod Auschwitz". Placówka ma upamiętnić mieszkańców Oświęcimia i okolicy, w tym żołnierzy AK z oddziału Sosienki, którzy nieśli pomoc więźniom obozu.

 

"Pamięć decyduje o naszej tożsamości"

 

- Jesteśmy tu wszyscy, bo pamięć jest dla nas, dla każdej dojrzałej wspólnoty politycznej, bardzo ważna. Dojrzała wspólnota narodowa wyróżnia się tym, że pamięta o ważnych wydarzeniach ze swej historii. Zwłaszcza o czasach trudnych, o czasach próby, czasach ludzkich wyborów i często wielkich, dramatycznych decyzji - mówił.

 

Jak dodał, ta pamięć decyduje o naszej tożsamości. - O losach naszej wspólnoty i szansach także współczesnych i przyszłych - podkreślił minister.

 

"Niezwykle cenna decyzja starosty"

 

Gliński uznał też "za niezwykle cenną" decyzję starosty oświęcimskiego, by w budynku dawnego polskiego monopolu tytoniowego zainicjować muzeum, którego celem ma być upamiętnienie "bohaterskich postaw ludności mieszkającej w pobliżu niemieckiego obozu koncentracyjnego".

 

- Właśnie dziś, podpisaniem listu intencyjnego, rozpoczynamy nowy projekt muzealno-edukacyjny pod roboczą nazwą "Muzeum Sprawiedliwi spod Auschwitz". Inicjatywa ta ma na celu uzupełnienie narracji związanej z kompleksem obozu koncentracyjnego i obozu zagłady o szeroką panoramę, bez której nie można zrozumieć prawdziwego obrazu tamtych czasów - dodał Gliński.

 

"Na każdym kroku czekała śmierć"

 

- To był naprawdę wielki strach pomagać więźniom, bo przecież na każdym kroku czekała śmierć za to. IPN w wydanym w 2014 roku pierwszym tomie otwartej wciąż pozycji pt. "Rejestr faktów represji na obywatelach polskich za pomoc ludności żydowskiej w okresie II wojny światowej" odnotowuje udokumentowane fakty represji wobec 506 osób za udzielanie pomocy Żydom w okolicach Oświęcimia - powiedział wicepremier.

 

 

Gliński dodał, że te dane mogą nie oddawać prawdziwej skali represji wobec Polaków, którzy "zdobyli się na postawę samarytańską".

 

- W Oświęcimiu mamy do czynienia nie z jednostkowymi przypadkami takich postaw, lecz z solidarnością całej społeczności. Stworzono unikalny system pomocy dla uciekinierów, w który zaangażowało się ponad tysiąc osób - podkreślił wicepremier.

 

PAP