2 maja ok godz. 4 na numer alarmowy 112 zadzwonił mężczyzna i powiedział, że w Komendzie Miejskiej Policji przy w Kaliszu została podłożona bomba. - Dzwoniący nie przedstawił się i nie podał żadnych danych osobowych ani miejsca, z którego dzwoni. Po sprawdzeniu okazało się, że telefon, którego użył, nie był zarejestrowany - powiedziała rzeczniczka kaliskiej policji Anna Jaworska-Wojnicz.

 

Oficer dyżurny, któremu przekazana została informacja, natychmiast zaangażował policyjnych pirotechników do szczegółowego sprawdzenia pomieszczeń. Na miejscu pojawił się również przewodnik ze psem służbowym, przeszkolonym w zakresie wykrywania ładunków wybuchowych. Okazało się, że zagrożenia nie ma, a zgłoszenie było fałszywe.

 

Miesiąc później, 5 czerwca, również po godzinie 4, dyżurny kaliskiej policji przyjął zgłoszenie o podłożeniu ładunku na terenie tej samej jednostki. Po raz kolejny policjanci wdrożyli procedurę sprawdzenia budynków; również tym razem zgłoszenie było fałszywe.

 

Przyznał się do winy

 

- Analizując nagrania policjanci doszli do wniosku, że w obu przypadkach dzwoniącym jest ten sam mężczyzna. Ich działania operacyjne doprowadziły do wytypowania podejrzanego. Sprawcą okazał się 63-letni mieszkaniec Kalisza - poinformowała rzeczniczka.

 

Jak poinformowała Majchrzak, mężczyzna przyznał się do winy. Postawiono mu zarzut, jako osobie, która "wiedząc, że zagrożenie nie istnieje, zawiadamia o zdarzeniu, które zagraża życiu lub zdrowiu wielu osób lub mieniu w znacznych rozmiarach, czym wywołuje czynność instytucji użyteczności publicznej lub organu ochrony bezpieczeństwa, porządku publicznego lub zdrowia mającą na celu uchylenie zagrożenia". Grozi za to kara od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności.

 

PAP