Czwarta blokada w Puszczy Białowieskiej. Ze wsparciem Czechów i Rumunów

Polska

Około 30 osób od wtorkowego poranka protestuje przeciwko wycince drzew w pobliżu leśniczówki Postołowo niedaleko Hajnówki. Protestujący trzymają transparenty z hasłami: "Mamy prawo do lasu", "Jeszcze puszcza nie zginęła", "Cała puszcza parkiem narodowym". Wśród banerów pojawiają się również te w języku angielskim i czeskim.

To kolejna taka akcja - prowadzą ją działacze Greenpeace, fundacji "Dzika Polska" i "Fundacji na rzecz Wszystkich Istot". Tym razem do polskich ekologów dołączyli miłośnicy puszczy z Czech i Rumunii.

 

Protestujący uważają, że pod topór idą nie tylko drzewa zagrożone przez kornika, ale także inne, które leśnicy chcą po prostu sprzedać. Domagają się, by naukowcy na miejscu przeprowadzili badania, które odpowiedzą na pytanie, czy w czasie wycinki nie dochodzi do łamania prawa.

 

Blokują maszyny, siedzą przy kołach

 

Blokadę rozpoczęto o godz. 6 rano. Maszyny służące do wycinki otoczono taśmami z napisem "Stop wycince", a przy kołach usiedli aktywiści. Po godzinie na miejscu pojawiła się policja i straż leśna.

 

 

- To są maszyny, które wycinały w ostatnich dniach drzewostany stuletnie. To skandal - powiedziała Katarzyna Jagiełło z Greenpeace Polska.

 

Przepychanki z policją

 

Trzeci protest w obronie Puszczy Białowieskiej odbył się w czwartek w nadleśnictwie Hajnówka, w okolicy Czerlonki. Aktywiści Greenpeace i "Dzikiej Polski", tak jak podczas poprzednich akcji blokowali maszyny do wycinki drzew. 

 

Protest przerwała akcja policjantów, którzy odciągnęli protestujących od jednej z maszyn. Doszło do przepychanek z mundurowymi.

 

Polsat News, polsatnews.pl

mr/luq/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze