Szef MSWiA pytany o to, dlaczego akurat Woodstock jest wskazywany jako impreza podwyższonego ryzyka, odpowiedział, że to właśnie "za naszą zachodnią granicą są uchodźcy". - Niemcy rozlokowali ich również w tym rejonie - dodał.

 

Spór o zaniżanie liczby uczestników

 

- Ale oni mogą dotrzeć na ŚDM, na każdy koncert, na każdy festiwal, dlaczego akurat Woodstock budzi pański niepokój - dopytywał prowadzący rozmowę.

 

- Organizator ich zaprasza - odpowiedział Błaszczak. Jak dodał, "doświadczenia z poprzednich lat mówią o przypadkach zgonów na Przystanku Woodstock".

 

- Organizator z roku na rok zaniżał liczbę uczestników. Dlatego, że oszczędzał na bezpieczeństwie. Jeżeli podałby realną liczbę uczestników, to musiałby więcej zatrudnić funkcjonariuszy ochrony, oszczędza na tym - podsumował Błaszczak.

 

"Impreza podwyższonego ryzyka"

 

Mariusz Błaszczak w ubiegłym tygodniu zapowiedział, że tegoroczny Przystanek Woodstock nie będzie miał pozytywnej opinii policji. - W sprawie Przystanku Woodstock już w ubiegłym roku policja negatywnie zaopiniowała to przedsięwzięcie. W związku z tym całe wydarzenie miało charakter imprezy o podwyższonym ryzyku - powiedział szef MSWiA w środę na antenie Polskiego Radia.

 

W odpowiedzi na słowa ministra Jurek Owsiak zaapelował o "nie upolitycznianie festiwalu".

 

Następnego dnia na oficjalnym profilu PiS na Twitterze pojawił się wpis, gdzie można było przeczytać: "Naprawdę chcecie, by w Polsce odbyła się impreza z udziałem muzułmańskich imigrantów?". Post odnosił się do ubiegłorocznego wpisu Owsiaka o tym, że w mieście obok Kostrzyna przebywa kilka tysięcy emigrantów, a Woodstock "jest otwarty na ich przyjazd".

 

Radio Zet, polsatnews.pl