"Nasi zmarli są obrażani". Rodziny smoleńskie zaapelowały do kontrmanifestujących o powściągliwość

Polska
"Nasi zmarli są obrażani". Rodziny smoleńskie zaapelowały do kontrmanifestujących o powściągliwość
PAP/Rafał Guz

Przedstawiciele części rodzin smoleńskich zaapelowali do osób, które organizują kontrmanifestację wobec sobotniej miesięcznicy smoleńskiej, o zachowanie powściągliwości. Teraz jest wyjątkowo trudny okres związany z ekshumacjami; to nie jest dla nas łatwe, nie utrudniajcie nam tego - dodali.

W sobotę rano, w 86. miesięcznicę smoleńską, politycy PiS uczestniczyli w mszy świętej w intencji ofiar katastrofy, następnie przeszli przed Pałac Prezydencki, gdzie złożyli kwiaty. W uroczystości udział wzięli m.in. prezes PiS Jarosław Kaczyński, marszałkowie Sejmu i Senatu: Marek Kuchciński i Stanisław Karczewski oraz ministrowie, m.in. szef MSWiA Mariusz Błaszczak, MON - Antoni Macierewicz i resortu kultury - Piotr Gliński.

 

Przed Pałacem Prezydenckim i w pobliżu kościoła zebrała się niewielka grupa Obywateli RP, którzy protestowali przeciwko ekshumacjom ofiar katastrofy smoleńskiej. Z Obywatelami RP wdały się w dyskusję osoby z transparentami "Współwinni zbrodni wciąż żyją bezkarnie" i "Putin. Oddaj dowody waszych zbrodni". Obie grupy rozdzieliła policja. Wieczorem odbędą się dalsze obchody miesięcznicy katastrofy smoleńskiej.

 

"Potrzebujemy wsparcia"

 

- Chcieliśmy wystąpić z apelem do osób, które organizują kontrmanifestację dzisiejszych miesięcznych obchodów, żeby zachowali się z powściągliwością i godnością wobec ofiar. Wielu z nas przychodzi tutaj prawie co miesiąc. Teraz jest wyjątkowo trudny okres związany z ekshumacjami i te ekshumacje powodują, że my potrzebujemy się spotykać, potrzebujemy wsparcia - powiedział podczas briefingu Grzegorz Januszko, ojciec stewardessy Natalii Januszko, która zginęła pod Smoleńskiem.

 

- Chciałbym zaapelować do jak największej ilości osób, żeby jednak przyszły, bo doceniamy to wsparcie, które mamy od osób, które od bardzo dawna przychodzą. Teraz, stosunkowo niedawno, zaczął się zwyczaj kontrmanifestacji - nie wiem, jaki jest ich cel - mówił.

 

Na uwagę dziennikarza, że to może prezes PiS Jarosław Kaczyński wzbudza takie emocje i może w związku z tym nie powinien występować na każdej miesięcznicy, Januszko odparł: "A dlaczego miałby nie występować? On jest jedyną osobą wśród rodzin, która straciła tam dwie osoby - brata i jego małżonkę. Nie widzę powodu dlaczego miałby nie być na tych obchodach".

 

"Zaufano Rosjanom, a im nie wolno było ufać"

 

Jerzy Mamontowicz, brat Bożeny Mamontowicz-Łojek, zaapelował do kontrmanifestujących o nieprzeszkadzanie rodzinom "w tych trudnych chwilach". - Nie jest to łatwe. Naprawdę, bardzo prosimy, nie przeszkadzajcie nam - podkreślił. Mamontowicz również zwrócił uwagę na toczące się ekshumacje, mówił, że rodziny "naprawdę bardzo ciężko" przeżywają te chwile. "To nie jest dla nas łatwe i nie utrudniajcie nam tego. Bardzo prosimy" - zaapelował.

 

Pytany, gdzie upatruje przyczyny kontrmanifestacjo, ocenił, że leży ona chyba dosyć głęboko. "Już od samego początku, kiedy źle potoczyły się sprawy śledztwa smoleńskiego, kiedy poszły nie w tę stronę, nie tak - zaufano Rosjanom, a im nie wolno było ufać niestety" - mówił. Dopytywany, czy rodzinom zależy na tym, żeby Obywatele RP w ogóle nie manifestowali, odparł, że nie; chodzi tylko o to, żeby robili to w ciszy. - My potrzebujemy spokoju, ciszy, o to nam najbardziej chodzi - zaznaczył.

 

"Krzyki i wybryki"

 

Weronika Chlebowska-Dziadosz, siostrzenica Katarzyny Piskorskiej, która zginęła w katastrofie smoleńskiej, powiedziała, że nigdy nie uczestniczyła w miesięcznicach smoleńskich, bo "inaczej obchodzi żałobę". Oceniła jednak, że "krzyki i wybryki", które pojawiły się podczas miesięcznic smoleńskich - obrażają pamięć nie tylko tych bliskich, którzy pojawiają się na miejscu, ale też tych, którzy nie uczestniczą w obchodach.

 

- Wszyscy nasi zmarli, wszyscy, którzy zginęli w tym wypadku, są w ten sposób obrażani - również moja ciotka, która tam zginęła. I właściwie nie rozumiem, dlaczego tak są traktowani przez te gwizdy w momencie, kiedy jest apel poległych, w momencie, kiedy się śpiewa hymn. Nie jest to dla mnie zrozumiałe i jest mi z tego powodu bardzo, bardzo przykro - podkreśliła Chlebowska-Dziadosz.

 

10 kwietnia 2010 r. w katastrofie samolotu Tu-154M pod Smoleńskiem zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i jego małżonka oraz ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski. Polska delegacja zmierzała na uroczystości z okazji 70. rocznicy zbrodni katyńskiej.

 

PAP

ml/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze