Wchodząca w skład rządzącej koalicji populistyczna Partia Finów ma od soboty nowego lidera, nacjonalistę Jussiego Halla-aho, który jest przeciwny polityce imigracyjnej rządu. Jak komentują w sobotę fińskie media, może to doprowadzić do rozłamu w koalicji.

 

Zdecydowana wygrana Halla-aho

 

Halla-aho, dotychczas europoseł Partii Finów, został wybrany na przewodniczącego ugrupowania zdecydowaną większością głosów. Już w pierwszej turze głosowania pokonał swego konkurenta Sampo Terho, obecnego ministra ds. europejskich, kultury i sportu w rządzie premiera Juhy Sipili.

 

Wybory odbyły się podczas weekendowego kongresu partii w miejscowości Jyvaskyla. Uczestniczyło w nich około 2,3 tys. członków tego ugrupowania.

 

Halla-aho zastąpił Timo Soiniego, który jest ministrem spraw zagranicznych Finlandii. Soini, który stał na czele ugrupowania od 1997 r., już wcześniej zapowiedział, że wycofa się z kierowania partią.

 

"Rezultat wyborów był jasny"

 

Nowy lider wyraził zadowolenie, że "rezultat wyborów był jasny”. W wywiadzie dla telewizji powiedział, że duża część wyborców Partii Finów oczekuje sensowniejszej polityki wobec imigrantów.

 

- Nie można być w rządzie za wszelką cenę - dodał. - Nie jestem rasistą, tylko popieram bardziej stanowczą politykę wobec imigrantów niż obecna. Widzę, że to dla wielu krajów Europy Zachodniej będzie kluczowa kwestia w przyszłości - zaznaczył.

 

W 2015 r. od początku kryzysu związanego z uchodźcami, do Finlandii przybyło 32 tys. ludzi (10 tys. z nich przyznano azyl). W 2016 przybyło około 5,5 tys. uchodźców.

 

Może dojść do przetasowań w koalicji rządzącej

 

Hallo-aho skomentował też zajmowanie stanowisk w rządzie przez członków jego partii, w tym funkcji ministra spraw zagranicznych. - To nie jest naturalne, aby ustępujący przewodniczący zajmował najważniejsze stanowisko ministerialne Partii Finów - powiedział.

 

Według fińskich mediów po wyborze Halla-aho może dojść do przetasowań w koalicji rządzącej.

 

Resort spraw zagranicznych mogłaby objąć eurodeputowana Laura Huuhtasaari. Według Yle, jeśli dwie pozostałe partie koalicji rządzącej - Koalicja Narodowa (KOK) i Centrum Finlandii (KESK) - nie porozumieją się z nowym kierownictwem Partii Finów, dojdzie do wcześniejszych wyborów parlamentarnych.

 

Obecnie w 200-osobowym, jednoizbowym parlamencie koalicja rządząca ma 123 posłów. KESK ma 49 mandatów, Koalicja Narodowa i Partia Finów po 37 mandatów.

 

"Czy będą potrzebne nowe wybory?"

 

- Teraz ważą się losy Centrum Finlandii i Koalicji Narodowej. Czy będą dalej rządzić z Halla-aho jako przewodniczącym, czy będą potrzebne nowe wybory? - napisała na Twitterze przewodnicząca opozycyjnego Związku Lewicowego (VAS) Li Andersson.

 

Już przed sobotnimi wyborami w Partii Finów zarówno premier Sipila - lider Centrum Finlandii, jak i minister finansów Petteri Orpo, który przewodniczy Koalicji Narodowej, wskazywali, że w razie wyboru Halla-aho na przewodniczącego mogą być problemy z realizacją programu rządowego.

 

- To jest moment na poważne przemyślenia - powiedział Petteri Orpo dziennikowi internetowemu Verkkouutiset.

 

Premier z wizytą w Estonii

 

Premier Finlandii w sobotę przebywa z wizytą w stolicy Estonii. 

 

Obchodzony jest tam Dzień Finlandii z okazji 100. rocznicy uzyskania niepodległości przez Finów.

 

W uroczystym koncercie, który wieczorem odbędzie się na głównym placu w Tallinie wezmą udział również władze Estonii oraz prezydent Finlandii Sauli Niinisto.

 

Halla-aho pisał o "tonącym zachodzie"

 

Największy fiński dziennik "Helsingin Sanomat" w weekendowym wydaniu wskazuje, że wybór Halla-aho może zbliżyć jego partię poglądowo do takich prawicowych ugrupowań populistycznych, jak francuski Front Narodowy, a także do Szwedzkich Demokratów.

 

Dziennik przypomina również, że zanim Halla-aho zaczął być aktywnym politykiem, zebrał wokół siebie wielu zwolenników dzięki blogowi, który prowadzi od 2003 r. pod nazwą Scripta. W ponad 400 artykułach na temat "tonącego Zachodu" przedstawia w nim swoje poglądy dotyczącego imigracji, wielokulturowości, tolerancji i politycznej poprawności.

 

W niedzielę na kongresie Partia Finów ma wyłonić swego kandydata w przyszłorocznych wyborach prezydenckich.

 

PAP