Morawiecki proszony był w piątek o ocenę wyborów w Wielkiej Brytanii i możliwości miękkiego Brexitu, a nie twardego, o którym mówiono dotychczas.

 

- Trudno, żebym powiedział, że się cieszę, to nie jest nasza kompetencja, żeby oceniać wynik wyborów w taki sposób. Ale jeżeli na skutek tego rodzi się możliwość bardziej łagodnego wyjścia Wielkiej Brytanii (z UE - red.) i kompromisowego modelu okołobrexitowego, to z tego bym się ucieszył. Rzeczywiście jest tak, że obie strony się okopały na dwóch różnych pozycjach barykady. Jeżeli na skutek tych wyborów zostanie wyłoniony rząd, który w bardziej zdroworozsądkowy, a zarazem kompromisowy sposób podejdzie do negocjacji brexitowych, to - kto wie - może jeszcze społeczeństwo brytyjskie zadecyduje, że warto jednak pozostać w tej Europie ojczyzn - powiedział Morawiecki.

 

Przeciwieństwo niekorzystnych mechanizmów protekcjonistycznych

 

Jego zdaniem byłoby to mocnym elementem budowy Europy, będącej strefą wolnego handlu czy swobody świadczenia usług, która jest również bardzo potrzebna Polsce. Jako przeciwieństwo tego Morawiecki wskazał na niekorzystne mechanizmy protekcjonistyczne, takie jak wynikające z dyrektywy transportowej czy logistycznej.

 

W czwartkowych wyborach parlamentarnych w Wielkiej Brytanii rządząca dotychczas Partia Konserwatywna utraciła bezwzględną większość, co pod znakiem zapytania stawia zaplanowane na 19 czerwca rozpoczęcie negocjacji z UE w sprawie Brexitu. Nie wiadomo, czy premier Theresa May będzie w stanie rozpocząć rozmowy w tym terminie. Zgodnie z dotychczasowym harmonogramem wystąpienie Wielkiej Brytanii z UE musi nastąpić przed 29 marca 2019 roku.

 

Według jeszcze niepełnych wyników, konserwatyści zdobyli 315 mandatów w liczącej 650 deputowanych Izbie Gmin; nie uzyskali większości bezwzględnej, która wynosi 326 deputowanych. Do tej pory torysi mieli 331 deputowanych. Będą zatem musieli szukać koalicjanta lub po wyborach powstanie rząd mniejszościowy.

 

PAP