Muzeum podwoiło nagrodę za informacje ws. jednej z największych kradzieży dzieł sztuki w historii

Świat
Muzeum podwoiło nagrodę za informacje ws. jednej z największych kradzieży dzieł sztuki w historii
Google/gardnermuseum.org

Dwóch złodziei weszło na teren Muzeum Isabelli Stewart Gardner w Bostonie w przebraniu policjantów. Sterroryzowali ochronę obiektu i wynieśli z niego 13 dzieł sztuki, których wartość w momencie kradzieży, (1990 r.) szacowano na 500 mln dol. Dzieł i autorów kradzieży uznawanej za jedną z największych w historii nie znaleziono. Muzeum właśnie podwoiło nagrodę za informacje, które do tego doprowadzą.

Obecnie nagroda wynosi 10 mln. dol. muzeum zapewnia informatorowi całkowitą anonimowość. Podwojona suma jest dostępna tylko do końca roku. Złodziei oraz dzieł sztuki cały czas szuka również FBI.

 

Kradzież w irlandzkie święto

 

Była noc z 17 na 18 marca 1990 roku. W Bostonie obchodzono wówczas Dzień Świętego Patryka. Miasto zaczęło je celebrować, jako pierwsze w USA.

 

 

O godz. 1.24 w nocy do Muzeum weszli dwaj złodzieje podszywający się pod policjantów. Ochronie przekazali, że mieli zgłoszenie o incydencie w ogrodzie placówki. Budynku strzegło wówczas dwóch ochroniarzy.

 

 

Jeden był w centrali ochrony, skąd oglądał monitoring i miał dostęp do przycisku uruchamiającego alarm. Drugi miał obchód.

 

Podający się za policjantów przestępcy weszli do centrali i przekazali, że ochroniarz został wskazany jako uczestnik incydentu w ogrodzie i zostaje zatrzymany. Kazali mu wezwać drugiego ochroniarza i wstać zza biurka. Wówczas go skrępowali.

 

Podobnie uczynili z drugim ochroniarzem. Obu zakneblowali i przypięli do rur w piwnicy budynku.

 

Kradzież w 90 minut

 

FBI sądzi, że przestępcy działali na zlecenie. Wchodzili do ściśle określonych sal i kradli tylko wybrane dzieła. Wybierali przede wszystkim obrazy, ale tylko te malowane na płótnie, by można było je zwinąć i łatwo schować. Świadczy o tym chociażby fakt, że porzucili na podłodze autoportret Rembrandta, namalowany na drewnie.

 

 

W sumie złodzieje spędzili w muzeum około 90 minut. W okolicy muzeum zaparkowany był samochód, w którym czekał na nich wspólnik.

 

Wśród skradzionych eksponatów znajdowały się dzieła Vermeera, trzy Rembrandta, Flincka, Maneta, pięć rysunków Degasa, chiński puchar i zwieńczenie flagi napoleońskiej.

 

 

Początkowo nagroda za pomoc w odzyskaniu dzieł wynosiła 1 mln dol. W 1997 roku wzrosła z do 5 mln. dol.

 

polsatnews.pl, nimoz.pl

 

ml/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze