- Podkarpaccy policjanci z samodzielnego oddziału antyterrorystycznego w Rzeszowie wracali z dużej akcji wymierzonej w przestępczość narkotykową. Jeden z policjantów był podpięty do śmigłowca. To z jego kamizelki wypięły się dwa granaty - wyjaśniła nam Ewelina Wrona z biura prasowego podkarpackiej policji.

 

- Granaty nie zostały zgubione, zawiódł mechanizm, dzięki któremu były przypięte do kamizelki policjanta - tłumaczyła.

 

Sprzętu bezskutecznie poszukiwano przy pomocy wykrywaczy metalu. Policja zaapelowała do okolicznych mieszkańców, by natychmiast poinformowali służby, jeśli znajdą zaginione granaty.

 

- Nie mają dużej siły rażenia, nie są bojowe. Niemniej jeśli trafią w niepowołane ręce, to może dojść do niebezpiecznej sytuacji - przyznała Wrona.

 

Przejęte narkotyki o wartości prawie 3 mln zł

 

Policjanci z Rzeszowa i Lublina przeprowadzili we wtorek akcję zatrzymania grupy przestępczej podejrzewanej o uprawę i hodowlę konopi indyjskich, z których wytwarzana jest marihuana.

 

- Kilkudziesięciu ludzi weszło równocześnie do dwóch wytypowanych miejsc, w których mogły być uprawy - w Witowie w województwie małopolskim i w Topórku w województwie mazowieckim - mówiła Wrona.

 

Jak mówiła, na miejscu znaleziono łącznie dwa tysiące roślin, z których można było wyprodukować 50 kg narkotyku o wartości 1,5 mln zł oraz 42 kg gotowego suszu o wartości rynkowej 1,3 mln zł. Dodatkowo zabezpieczone zostało warte sto tys. zł wyposażenie do uprawy konopi.

 

Policjanci zatrzymali trzy osoby w wieku od 37 do 67 lat - troje obywateli Wietnamu i dwóch obywateli Polski.

 

polsatnews.pl