Associated Press przypomina, że podczas spotkania w Waszyngtonie w połowie lutego Trump prosił izraelskiego premiera Benjamina Netanjahu, by "na chwilę powstrzymał się z osiedlami", dając szansę USA na wznowienie pogrążonego w impasie procesu pokojowego na Bliskim Wschodzie. Wcześniej w wywiadzie dla dziennika "Israel Hayom" amerykański prezydent powiedział, że nie sądzi, by rozbudowa żydowskich osiedli "była dobra dla pokoju".

 

Biuro prasowe Netanjahu nie odpowiedziało na pytania prasy, czy decyzja w sprawie domów na Zachodnim Brzegu była konsultowana z Waszyngtonem.

 

Izrael powołuje się na względy bezpieczeństwa

 

Na okupowanym przez Izrael Zachodnim Brzegu Jordanu mieszka 385 tys. izraelskich osadników oraz 2,8 mln Palestyńczyków. Dalsze 200 tys. Izraelczyków mieszka w Jerozolimie Wschodniej, którą Palestyńczycy uważają za stolicę swego państwa.

 

Izrael powołuje się na historyczne związki z tymi ziemiami, a także na względy bezpieczeństwa. Większość państw świata traktuje jednak żydowskie osiedla na tych obszarach jako nielegalne i widzi w nich przeszkodę dla wznowienia negocjacji pokojowych ze stroną palestyńską, zamrożonych od dwóch lat.

 

PAP