Projekt przewiduje m.in. wygaszenie kadencji 15 członków Rady będących sędziami - ich następców wybrałby Sejm; dziś wybierają ich środowiska sędziowskie.

 

PO i N wniosły o odrzucenie projektu, a w razie jego dalszego procedowania - poprawki. Poprawki złożyło też PiS.

 

Na koniec debaty prowadząca obrady wicemarszałek Małgorzata Kidawa-Błońska spytała, czy jest sprzeciw wobec odesłania projektu do komisji sprawiedliwości, w związku ze zgłoszonymi poprawkami. Z sali padł głos sprzeciwu. Wtedy Kidawa-Błońska zapowiedziała, że sprawa będzie rozstrzygnięta w czwartek w bloku głosowań.

 

Podczas debaty posłowie PiS i przedstawiciel resortu sprawiedliwości przekonywali, że projekt przywraca sądownictwo obywatelom, bo oczekują oni jego reformy. Opozycja i RPO mówili o upolitycznieniu sądów.

 

Propozycje Kukiz'15

 

Krajową Radę Sądownictwa ma wybierać Sejm większością trzech piątych, albo dwóch trzecich głosów - takie poprawki do projektu ustawy o KRS wniósł podczas środowej debaty w imieniu klubu Kukiz'15 Jerzy Jachnik. Zadeklarował, że jego klub i on sam chciałby zmienić ustawę o KRS, ale nie w taki sposób, jak przewiduje to obecny projekt.

 

Występując w imieniu Kukiz'15, Jachnik powiedział, że "ustawa jest radykalna i głęboka tylko w jednym zakresie - jak wymienić kadrę".

 

Jak dodał, nie twierdzi, że nie ma potrzeby takiej wymiany, ale powiedział, że prezesami sądów wyższych instancji nie mogą zostawać sędziowie sądów niższej instancji. "To lekceważenie sędziów" - ocenił.

 

W klubie Kukiz’15 nie będzie dyscypliny podczas głosowania nad projektem zmian w przepisach o ustroju sądów - mówił poseł.

 

O rządowym projekcie: "wręcz nieprzyzwoite"

 

- Jest nieprzyzwoite wręcz, by prokurator generalny był jednocześnie zwierzchnikiem i sędziów, i KRS, i komorników - ocenił Jachnik. - To są fakty, które się gryzą - dodał.

 

- Sędzia, który podlega ministrowi, ale zarazem prokuratorowi generalnemu zupełnie się gryzie z niezawisłością sędziowską - podkreślił.

 

- Choć wiemy, że ta niezawisłość nie istnieje, wiemy, że w tej chwili władza rządząca odbija wymiar sprawiedliwości z rąk innej partii - przekonywał w debacie. - Tak to w rzeczywistości wygląda - dodał.

 

Piotrowicz: sędziowie decydują, kto zostanie sędzią

 

Projekt zmian w KRS przywraca władzę zwierzchnią narodowi również nad wymiarem sprawiedliwości - mówił Stanisław Piotrowicz (PiS) podczas środowej debaty w Sejmie nad tym rządowym projektem.

 

- Projekt budzi wielkie emocje polityczne oraz w środowiskach prawniczych, co jest zrozumiałe, bo środowiska te zainteresowane są utrzymaniem aktualnie istniejącej sytuacji w sądownictwie - mówił Piotrowicz, występując w imieniu PiS.

 

Przypomniał, że na 25 członków Rady, 17 to sędziowie. - Pozostała grupa członków jest w mniejszości; ich głos się po prostu nie liczy; sędziowie są władni przegłosować każdą jedną uchwałę - dodał.

 

 

Piotrowicz podkreślił, że faktycznie oznacza to, że w Polsce sędziowie decydują, kto zostanie sędzią. Dodał, że "tak nigdzie w Europie nie jest". - Tam nikt nie podnosi larum, że władza wkracza we władzę sądowniczą - oświadczył.

 

PO: depczecie konstytucję

 

- Dziś jest czarny dzień polskiego sądownictwa; depczecie konstytucję, którą naród przyjął w referendum - mówił, zwracając się do większości parlamentarnej, Robert Kropiwnicki (PO). Zgłosił wniosek o odrzucenie projektu.

 

Dodał, że projekt niszczy niezależność KRS. - Władza sądownicza jest władzą odrębną, oddzieloną od władzy wykonawczej i ustawodawczej. Wy to niszczycie - podkreślił. Dodał, że omawiana ustawa "zmienia faktycznie treść konstytucji" - dodał zwracając się do posłów PiS.

 

 

Przedstawiciel PO złożył wniosek o odrzucenie projektu oraz - w przypadku jego nieprzyjęcia - zgłosił szereg poprawek, które - jak wskazał - mają na celu "trochę poprawić zły projekt".

 

Paszyk (PSL): czy nie stać nas na lepszy projekt?

 

Polemizując z posłem PiS Stanisławem Piotrowiczem, Paszyk mówił, że suwerenem - na którego powoływał się poseł PiS - jest "raptem ok. kilkanaście procent obywateli".

 

- Czy oddać tym kilkunastu procentom większy wpływ na polskie sądownictwo? - pytał retorycznie Paszyk i odpowiedział, że "prowadziłoby to na manowce".

 

Poseł PSL przyznał, że prawdą jest, iż polskie sądownictwo, w tym KRS, wymaga zmian. - Jest pytanie: czy nie stać nas na lepszy projekt? - podkreślił. Mówił, że ów lepszy projekt, przygotowany przez stowarzyszenia sędziów, został złożony, ale Sejm odrzucił go w pierwszym czytaniu. - Ten projekt w większym stopniu oddałby wpływ suwerena, Polek i Polaków, na sądownictwo - zaznaczył Paszyk.

 

Według niego, tamten projekt był dowodem, że środowiska sędziowskie nie są za utrzymaniem status quo i są otwarte na zmiany.

 

Gasiuk-Pihowicz: ustawa wprowadza dyktatorskie standardy

 

- Impuls to stworzenia Krajowej Rady Sądownictwa dała w 1989 roku opozycja demokratyczna, nie zaś reżim komunistyczny; opozycja demokratyczna jasno postulowała, aby w skład Krajowej Rady Sądownictwa wchodzili sędziowie wybrani przez środowiska sędziowskie. To właśnie stanowiło gwarancję odbudowy niezależności władzy sądowniczej w ramach demokratycznego trójpodziału władzy - zaznaczyła podczas debaty posłanka Nowoczesnej. Jej zdaniem zaproponowana przez PiS ustawa "rujnuje tę niezależność".

 

 

Zdaniem Gasiuk-Pihowicz rządowa poprawka "pozwalająca zgłaszać kandydatów na kandydatów do KRS środowiskom prawniczym przy jednoczesnym zachowaniu możliwości dokonywania zgłoszeń ostatecznych kandydatów przez polityków, czyli przez grupę 50 posłów prezydium Sejmu, jest jak pudrowanie rzeczywistości".

 

Dodała, że "ta poprawka nic nie wnosi, bo to politycy nadal będą ostatecznie wybierać sędziów i nadal tego wyboru będą mogli dokonywać wyłącznie spośród wskazanych przez siebie osób.

 

- W dalszym ciągu kandydatura sędziego będzie poddawana ocenom politycznym w Sejmie, nie zaś ocenie merytorycznej innych sędziów - oceniła.

 

W imieniu Nowoczesnej posłanka złożyła wniosek o odrzucenie projektu ustawy o KRS.

 

Bodnar: zostanie złamany kręgosłup niezależnego sądownictwa

 

- Przyjęcie ustawy o KRS i doprowadzenie, że to politycy będą mieli decydujący wpływ na obsadę KRS, a nie sami sędziowie, spowoduje, że zostanie złamany kręgosłup niezależnego sądownictwa w Polsce i nastąpi zerwanie z naszą tradycją ustrojową, która została ustalona w ramach obrad "okrągłego stołu" - powiedział RPO występując na zakończenie debaty. Powtórzył swoje zarzuty do omawianego projektu i dodał, że w takim kształcie projekt nie powinien być przyjęty.

 

Jednym z najważniejszych zarzutów RPO jest skrócenie kadencji Krajowej Rady Sądownictwa.

 

- Powiem szczerze, że gdy przeczytałem projekt ustawy, to nie byłem w stanie uwierzyć, że ustawodawca jest w stanie coś takiego zaproponować - mówił Bodnar.

 

- Przewiduje się zmiany dotyczące organów konstytucyjnych, jednocześnie zakładając, że zostanie skrócona kadencja zaraz po tym, jak te zmiany zostaną przyjęte. Ktoś mógłby zadać sobie pytanie - retoryczne - kto będzie następny? Czy następny będzie prezes Najwyższej Izby Kontroli, któremu ustawodawca skróci kadencję, bo przecież ona też jest określona konstytucją czy Rzecznik Praw Obywatelskich? - pytał Bodnar.

 

- To jest niezgodne z zasadami sztuki parlamentarnej, niezgodne z zasadami demokratycznego państwa prawnego - podkreślał. Zmiany mogą być wprowadzane, ale muszą się odnosić do przyszłych kadencji - mówił RPO.

 

Drugie czytanie projektu

 

Sejm zaczął w środę drugie czytanie rządowego projektu zmian w Krajowej Radzie Sądownictwa, który przewiduje m.in. wygaszenie kadencji 15 członków Rady będących sędziami.

 

Ich następców wybrałby Sejm; dziś wybierają ich środowiska sędziowskie. W końcu maja komisja sprawiedliwości przyjęła projekt wraz z poprawkami.

 

PAP