Zmieniał wygląd i zdawał za kursantów - zatrzymania w ośrodku egzaminowania kierowców w Gdańsku

Polska

55-letni mieszkaniec Wejherowa zaliczał za kursantów egzamin teoretyczny. Za każdym razem, kiedy przystępował do testów, zmieniał wygląd, by nikt go nie rozpoznał. Na salę wpuszczał go wspólnik-egzaminator. Pieniądze za zaliczenie kursanci przekazywali dwóm pośrednikom, a cały proceder "koordynował" jeszcze jeden człowiek. Wszyscy zostali zatrzymani i usłyszeli już zarzuty związane z korupcją.

Policjanci zatrzymali pięciu mężczyzn, którzy w Pomorskim Ośrodku Ruchu Drogowego w Gdańsku za łapówki umożliwiali kursantom zaliczenie egzaminu teoretycznego na prawo jazdy. Gdańska prokuratura okręgowa postawiła im już zarzuty.

 

Peruka, okulary i broda

 

Grupa współpracowała ze sobą od pewnego czasu. Do dwóch pośredników zgłaszały się osoby, które wolały, by egzamin z teorii zaliczył za nie ktoś inny.

 

W tym właśnie specjalizował się 55-latek z Wejherowa. - By nikt go nie rozpoznał, za każdym razem zmieniał wygląd - zakładał perukę, okulary, czapkę, zapuszczał brodę itp. - powiedziała polsatnews.pl nadkom. Joanna Kowalik-Kosińska z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku. Dodała, że miał on ułatwione zadanie, bo na salę egzaminacyjną wpuszczał go wspólnik-egzaminator.

 

- 39-letni egzaminator usłyszał zarzuty przekroczenia uprawnień, poprzez "dopuszczenie osoby nieuprawnionej do egzaminów teoretycznych na prawo jazdy" oraz przyjęcia korzyści majątkowych - powiedziała  rzecznik prasowa Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Tatiana Paszkiewicz.

 

Dodała, że podejrzany egzaminator przyznał się jedynie do wpuszczania na egzaminy osoby innej niż uprawniona. Mężczyźnie grozi kara do 10 lat więzienia.

 

Nawet 14 tys. zł za egzamin

 

- Kwoty, jakie płacili kursanci, wahały się od 3-6 tys. złotych do nawet 14 tys. złotych. - Cena była uzależniona od kategorii, na którą zdawał kursant. 55-latek był wszechstronnie przygotowany - powiedziała nadkom. Joanna Kowalik-Kosińska.

 

Rzeczniczka prokuratury powiedziała, że 55-latek za każdy egzamin, który zaliczył "w imieniu" innej osoby, otrzymywał 500 zł. Podejrzany przyznał się do zarzutów związanych ze zdawaniem egzaminów za inne osoby.

 

Marihuana w mieszkaniu

 

Policjanci w użytkowanym przez mężczyznę lokalu znaleźli 96 sztuk roślin konopi, mężczyźnie postawiono także zarzuty związane z "wytwarzaniem znacznej ilości środków odurzających" oraz "wprowadzania do obrotu prawie 2 kg konopi".

 

Na wniosek prokuratury gdański sąd zastosował wobec podejrzanego 55-latka trzymiesięczny areszt.

 

Za pomocnictwo do przestępstwa może mu grozić kara do 10 lat więzienia, a za przestępstwa związane ze środkami odurzającymi - nawet do lat 15 pozbawienia wolności.

 

Sprawa jest rozwojowa

 

W sprawie zarzuty usłyszały także trzy inne osoby, które pełniły funkcję pośredników między 55-latkiem i 39-letnim egzaminatorem, a kandydatami chcącymi za łapówkę załatwić pozytywny wynik egzaminów. Wszystkim trzem pośrednikom prokuratura przedstawiła zarzuty "dokonania przestępstw płatnej protekcji".

 

Mężczyźni przyznali się do większości czynów: zastosowano wobec nich kaucje. Grożą im kary do ośmiu lat więzienia.

 

Jak wyjaśniła Paszkiewicz, zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa w tej sprawie złożyła dyrektor Pomorskiego Ośrodka Ruchu Drogowego. Nieprawidłowości ujawniła wewnętrzna kontrola egzaminów teoretycznych.

 

Policja podkreśla, że sprawa jest rozwojowa i cały czas trwa śledztwo. Osoby, które nieuczciwie zdobyły prawo jazdy mogą skorzystać z tzw. "klauzuli nieodpowiedzialności".

 

- Jeżeli sami zgłoszą się na policję, zanim ta do nich dotrze, unikną kary - powiedziała nadkom. Joanna Kowalik-Kosińska.

 

polsatnews.pl

paw/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze