Lider Partii Pracy gotów poprzeć wezwanie do dymisji May. "Nie powinniśmy byli zmniejszać liczby policjantów"

Świat
Lider Partii Pracy gotów poprzeć wezwanie do dymisji May. "Nie powinniśmy byli zmniejszać liczby policjantów"
PAP/EPA/ROBERT PERRY

Lider opozycyjnej Partii Pracy Jeremy Corbyn oskarża brytyjską premier Theresę May o odpowiedzialność za cięcia w budżecie policji, kiedy była ministrem spraw wewnętrznych. Corbyn jest gotów poprzeć wezwania do rezygnacji May z urzędu. - W czwartek mamy jednak wybory i to jest prawdopodobnie najlepsza okazja, żeby to zrobić - dodał.

Lider Partii Pracy podkreślił, że "rząd był wielokrotnie ostrzegany przed wprowadzaniem cięć w budżecie policji", m.in. przez Federację Policjantów Anglii i Walii (Police Federation of England and Wales). Jak dodał, "ona (May) mówi nam teraz, że mamy problem - owszem, mamy, i w pierwszej kolejności nie powinniśmy byli zmniejszać liczby policjantów".

 

Według danych dziennika "The Times", liczba uzbrojonych funkcjonariuszy policji spadła o 20 proc. od marca 2010 roku - z 6 976 do zaledwie 5 639 w marcu 2016 roku. Z kolei łączna liczba policjantów spadła o 19 proc., z 244,5 tys. w 2010 roku do 198,2 tys. w roku 2016.

 

Corbyn zapowiedział, że Partia Pracy po dojściu do władzy "natychmiast" zwiększy liczbę policjantów w służbie o 10 tys., a także zapewni, że będzie dostępna większa liczba funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa, bo - jak ocenił - "jest jasne, że działanie wywiadowcze jest bardzo ważnym elementem" odpowiedzi na zamach terrorystyczny.

 

"Powinna zrezygnować, a nie ubiegać się o reelekcję"

 

Komentarze lidera opozycji pojawiły się po wypowiedzi Steve'a Hiltona, byłego dyrektora ds. strategii w kancelarii b. premiera Davida Camerona, który ocenił na Twitterze, że premier May "jest odpowiedzialna za porażkę służb bezpieczeństwa wobec ataków na Moście Londyńskim, w Manchesterze i na Moście Westminsterskim".

 

- Powinna zrezygnować, a nie ubiegać się o reelekcję - podkreślił, dodając, że szefowa rządu próbuje "zrzucić z siebie winę", a jej spin doktorzy atakują agencję bezpieczeństwa wewnętrznego MI5. - Przez lata to ona nimi rządziła - irytował się Hilton, odwołując się do lat 2010-16, kiedy May stała na czele brytyjskiego ministerstwa spraw wewnętrznych.

 

Odpowiadając na krytykę byłego doradcy Camerona, May zażartowała, że "nie jest jedyną osobą w Westminsterze (rządowa dzielnica Londynu-red.), której oberwało się od Steve'a Hiltona".

 

Pytana o finansowanie policji, szefowa rządu odpowiedziała wcześniej dziennikarzom, że jej rząd "ochronił budżet na wydatki antyterrorystyczne" oraz zapewnił pieniądze w budżecie na funkcjonowanie policji, w tym uzbrojonych funkcjonariuszy. W ubiegłorocznym przeglądzie budżetu zwiększono również pieniądze na rekrutację nowych oficerów w przyszłości.

 

Jeden ze sprawców sobotniego ataku w Londynie był zgłaszany policji

 

Dziennik "The Times" poinformował także w poniedziałek, że 27-letni mężczyzna, który był jednym z trzech sprawców sobotniego ataku w Londynie, był co najmniej dwukrotnie zgłaszany policji jako potencjalnie niebezpieczny radykał.

 

Według informacji gazety jedna osoba zgłosiła go po tym, jak opowiadał z pasją o dostępnych w internecie nagraniach nawołujących do nienawiści, a z kolei jego sąsiadka poinformowała służby o swoich wątpliwościach, gdy próbował namówić dzieci w parku do przejścia na islam. Rozmówcy gazety wyrazili frustrację tym, że sprawa nie została odpowiednio potraktowana.

 

Śledztwo dziennikarzy wykazało, że mężczyzna miał także związki z radykalnym imamem Anjemem Choudarym, który w ubiegłym roku został skazany na 5,5 roku pozbawienia wolności za wspieranie Państwa Islamskiego (IS). Imam złożył przysięgę wierności IS i w serii publikowanych w internecie apeli wzywał do tego wiernych. Wielu jego zwolenników było łączonych z działaniami o charakterze terrorystycznym na całym świecie.

 

Doniesienia gazety zwiększą presję na służby bezpieczeństwa krytykowane, gdy wyszło na jaw, że 22-letni zamachowiec z Manchesteru Salman Abedi również był zgłaszany policji, zanim przeprowadził zamach pod halą Manchester Arena, zabijając 22 osoby.

 

W ubiegłym miesiącu ujawniono, że brytyjska policja na stałe obserwuje ok. 3 tys. potencjalnych dżihadystów, ale w bazach danych znajdują się dane kolejnych 20 tys. osób, które nie są jednak uznawane za aktywne. Zamachowcy odpowiedzialni za atak w Londynie w marcu i Manchesterze w maju znajdowali się właśnie w tej drugiej grupie.

 

PAP

kar/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze