Według tego tygodnika różnice zdań między szefami kluczowych resortów uniemożliwiły wypracowanie wspólnego stanowiska niemieckiego rządu wobec propozycji przedstawionych w środę przez KE w Brukseli.

 

Z dokumentów rządowych, do których dotarła redakcja, wynika, że z punktu widzenia Schaeublego warunkiem dalszej integracji strefy euro są reformy i stabilizacja finansowa Grecji i innych mocno zadłużonych krajów eurolandu.

 

Ministrowi finansów nie podobają się ponadto polityczne ambicje Komisji Europejskiej, która powinna być, jego zdaniem, jedynie "strażnikiem traktatów" i nie powinna odgrywać "roli politycznej". W jednym z dokumentów mowa jest wręcz o konieczności zainstalowania "drzwi przeciwpożarowych" chroniących przed ambicjami KE.

 

"Zaniedbywanie socjalnego wymiaru Europy"

 

Schaeuble chciałby też wykluczyć wszystkie "trwałe mechanizmy transferów budżetowych" pomiędzy krajami eurolandu - czytamy w "Spieglu".

 

Gabriel zarzuca swojemu koledze z rządu jednostronną koncentrację na dyscyplinie budżetowej i równoczesne zaniedbywanie "socjalnego wymiaru" Europy. Szef MSZ wyraził zadowolenie, że w swoich propozycjach reform KE wyszła "poza bieżącą politykę i technikę finansową". "Należy skończyć z polityką nieprzekraczalnych linii" - cytuje "Der Spiegel" sformułowanie użyte przez polityka SPD.

 

Gabriel uważa, w przeciwieństwie do Schaeublego, że Niemcy powinny zwiększyć swoje wpłaty do UE, by zrekompensować ubytek spowodowany przez Brexit.

 

W przedstawionym w środę dokumencie dotyczącym przyszłości eurolandu KE zaproponowała, by rozważyć stworzenie osobnego budżetu dla strefy euro. Zdaniem Brukseli należy do roku 2025 pogłębić integrację walutową i gospodarczą w UE.

 

Komisja uważa też, że należy rozważyć pomysł utworzenia specjalnego "ministerstwa finansów" strefy euro, które mogłoby zarządzać budżetem, zajmować się nadzorem i koordynacją kwestii związanych z polityką makroekonomiczną państw wspólnej waluty. "Ministerstwo" mogłoby również wyrażać zgodę na zaciągnięcie pożyczek poprzez obligacje denominowane w euro. Na jego czele stanąłby szef eurogrupy.

 

PAP