"Kto zaprzecza zmianom klimatu i nie zwalcza ich, ten będzie miał nie tylko do czynienia ze skutkami coraz cięższych nawałnic, suszy i powodzi, lecz jego strategia »beze mnie« uniemożliwi też wzrost gospodarczy i techniczny postęp" - czytamy w oświadczeniu wydanym w czwartek wieczorem w Berlinie.

 

"Kto wypowiada paryskie porozumienie klimatyczne, ten zamyka drogę do wzrostu gospodarczego i narusza fundamenty życia przyszłych pokoleń" - ostrzega niemiecki rząd.

 

Jest "politycznym błędem"

 

Wycofanie się z porozumienia jest "politycznym błędem" podważającym międzynarodową zasadę prawną "pacta sunt servanda" - zaznacza.

 

Rząd w Berlinie podkreśla, że współpraca z innymi krajami tworzy "silny sojusz" przeciwko izolacjonistycznej polityce nowej administracji amerykańskiej.

 

"Po naszej stronie stoją wielkie narody, takie jak Chiny, Brazylia, Indie i Rosja, a także narody szczególnie dotknięte zmianą klimatu - kraje afrykańskie oraz małe kraje wyspiarskie" - piszą autorzy oświadczenia.

 

Rząd niemiecki zwraca uwagę, że wiele stanów USA pełni prekursorską rolę w ochronie klimatu. "My wszyscy popieramy porozumienie paryskie" - podkreślają autorzy. Oświadczenie podpisały m.in. resorty spraw zagranicznych, gospodarki, sprawiedliwości i pracy.

 

Obama: administracja Trumpa "odrzuca przyszłość"

 

Prezydent USA Donald Trump ogłosił w czwartek, że USA wycofają się z paryskiego porozumienia klimatycznego z 2015 roku, co jest spełnieniem jego obietnicy, że będzie przedkładał interesy amerykańskich pracowników i konsumentów nad inne. Porozumienie paryskie jest "w najwyższym stopniu niekorzystne dla USA", działa natomiast na korzyść innych krajów - wyjaśnił prezydent.

 

Decyzję Trumpa skrytykował były prezydent Barack Obama, który napisał w oświadczeniu, że administracja Trumpa "odrzuca przyszłość".

 

Obama wyraził jednak nadzieję, że amerykańskie "stany, miasta oraz firmy" podejmą teraz większe wysiłki i będą ciężej pracować, aby "chronić planetę", nawet jeśli "obecna administracja dołączyła do małej grupy krajów, które odrzucają przyszłość".

 

USA były stroną światowego porozumienia klimatycznego zawartego w grudniu 2015 roku w Paryżu. Przystąpiła do niego administracja Obamy, zobowiązując się do redukcji emisji gazów cieplarnianych o 26-28 proc. do roku 2025 w porównaniu z poziomem z roku 2005.

 

PAP